Przesądy i zabobony są integralną częścią każdej kultury. Towarzyszą człowiekowi niemal na każdym kroku. Mimo, iż z pozoru mogą wydawać się nieracjonalne, często opierają się na całkiem logicznych podstawach.
W zbiorach Biblioteki Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi znajduje się cenna kolekcja dzieł wybitnego etnografa Oskara Kolberga, który przedstawił w nich stan kultury ludowej w XIX wieku z całego terytorium dawnej Rzeczypospolitej oraz jej zróżnicowanie regionalne i bogactwo kulturowe. Poniżej prezentujemy przesądy opisane w dziele „Lud: jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce” Seria 17.

  Echo
„Młode chłopaki i dziewki po niektórych okolicach, tam gdzie się echo najlepiej powtarza, w porze do tego właściwej, wychodzą i bawią się jego odbiciem i igrzyskiem głosu, wymyślając częstokroć dowcipne i krótkie zapytania, z którychby końcówek łatwo było chwytać odpowiedzi, a natenczas tworzą sobie gadki i przepowiednie przeszłości, albo jakich sobie życzą, albo jakiemi wzajem siebie straszyć, albo nakoniec z wróżby wzajemnej do woli naśmiać się mogą”. „Lecz nikt samotny w dolinie albo też gdzie pomiędzy górami i w zaroślach, nie ośmiela się budzić echo uśpione, w mniemaniu, że ono pochodzi od duchów przeciwko człowiekowi rozstawionych, a przypadkowe odezwanie się puchacza którego głos raptowny łamie się i odbija daleko, samotnie idącego nieporównanym strachem nabawia”. (Osobno jednak o tóm powiemy, mówiąc o Sowach).
„Słyszałem, że do bawiącego się tym echem młodziana, rzekł stary gospodarz: „Nie budź złego ducha, niech śpi”.
„W ogólności jednak, echo jako szczególny i bardzo przyjemny odgłos wdzięku dodający wiośnie, więcej służy do zabawki włościan niżeli do postrachu; i raczej sobie tworzą z niego lekkomyślną wróżbę, aniżeli do uprzedzeń i przesądów zaliczają”.

Kobieta. Gospodyni
„Mówią powszechnie, iż kobieta ciężarna, kiedy o co prosi, nigdy jej nic odmawiać nie należy, bo w takim razie niezawodnie myszy suknie pogryzą temu, ktoby jej żądaniu zadość nie uczynił”.
„Kobieta przed wywodem po ślubie, nie powinna od czasu oczepin zdejmować czepca z głowy, boby jej diabeł łeb urwał”.
„Gdy się kobiety przy spotkaniu całują, mówią mężczyźni przez szykanę, że będzie deszcz padał”.
„Kiedy się kobieta dąsa, to jest pogniewa się na męża, natenczas wnoszą, że z diabłem pacierz mówi. Przysłowie jest: Kiedy kobieta chleb piecze i bieliznę pierze, ledwie jej ze złości diabeł nie bierze”.

Dom
Kto się z miejsca na miejsce przeprowadza i wszystkie przenosi rzeczy, nie powinien zaraz z sobą brać kota, bo przeniosłoby się z nim nieszczęście. W kilka dni dopiero można go na nowe mieszkanie sprowadzić.
Przenosząc się w mieście z mieszkania jednego do drugiego, trzeba na nową siedzibę zanieść najprzód obrazy Świętych, kawałeczek chleba i okruszek cukru (lub soli), aby sobie zapewnić w nowem miejscu błogosławieństwo boskie, dostatek i osłodę cierpień (lub okrasę pokarmu). Później dopiero przenoszą się wszystkie rzeczy i domowe sprzęty
Sól poświęcona przez księdza (sól świętej Agaty) chroni od ognia. Gdy się dom pali, należy koło niego rzucić szczyptę soli św. Agaty na cztery strony, a wnet ogień zgaśnie, lub dalej nie pójdzie, bo niema już mocy.

Zacios
„Jeżeli się widzieć zdarzy zacios siekierą na drzewie gdziekolwiek w głębokim lesie, w którym rzadko kto bywa, a co się zdarzyć zwykło osobliwie w ruskich okolicach, powiadają że to złośliwy cieśla zaciął na życie jakiegoś człowieka, któremu on jest nieprzyjacielem”.
„Jest mniemanie także, iż gdy cieśla dom jaki na węgieł zakłada, to zacina naprzód na zdrowie lub na chorobę przyszłych w tym domu mieszkańców. Ten zabobon zapewnie sami cieśle wymyślili i nim straszą dlatego, aby byli utraktowani przy zakładzinach przez gospodarza dom budującego. Dlatego-to szczególniej po wybudowaniu żądają poświęcenia nowych domów, aby oddalić i odstraszyć Złe od zaciosów siekiery zostawione. Wieśniak nie zacznie się wprowadzać do nowej chałupy, póki ta ręką kapłańską i święconą wodą pobłogosławioną nie będzie”.
„Najgorszy zacios jest według mniemania włościan taki, gdy w ścianie albo też w powale czyli pułapie zobaczą „świecę“. Jest to sęk drzewa zarosły po ucięciu gałęzi, w środku drzewa ściennego, bała lub tarcicy znajdujący się, a takiego drzewa używać w budowle bardzo się wystrzegają. Gdy mimowolnie coś podobnego się trafi, a potem zobaczą, wolą w takiej chałupie nie mieszkać, bo mniemają że to na całą familiję wielkie nieszczęścia sprowadzić może”.
„Opowiadali włościanie, że gdy cieśla zakładał nową cerkiew, upominał się o za ciosowe (zapłatę na zacios) u proboszcza, i rozgadywał, że jego zacios może mu w przeciwnym razie (jeźli nic nie da) zaszkodzić. Utraktowany do woli, dał tego dowód; bo gdy węgieł zakładał, zaciął siekierą na przelatującą wronę (złe), a ta natychmiast spadła nieżywa z powietrza”.

Drewno
„Drewno piszczy w ogniu gdy świeże, lub w sobie ma wilgoć, a mówią, że to jest dusza pokutująca. Nieraz się zapewne każdemu prawie słyszeć zdarzyło, iż drzewo osikowe lub inne z liściowych, świeżo zrąbane lub nie dość wyschłe, położone na ogniu, pozbywając się soków lub powietrza, częstokroć piszczy bardzo przeraźliwie albo żałośnie wtenczas, kiedy naczynia drzewne, włókniste i rurkowate, ciśnione ciepłem i parą pękają. Starzy mówią, że to się dusza odzywa i litości żyjących błaga, aby się za nią w czyszczu pokutującą modlili, i przytem rozmaite wyprowadzają gawędy”.
„Gdy drewno na ogniu będące trzaska i węgle odstrzelone ku drzwiom rozrzuci, wróżą sobie z tego, że przybędą goście”.
„Robak gdy w drewnie wierci lub kołata, także mówią, że to jest dusza na pokucie. Kołatanie takie częstokroć w ścianie słyszeć się daje”.
„Jeżeli sprzęt jaki domowy, na przykład stół lub szafa, zsychając się pęknie i mocno trzaśnie, straszą się tem i wnoszą, że ktoś z krewnych umarł lub umrze”.
„Drewno rozszczypane i zaciśnione kotowi w ogon, zowią przysłowiem: „brać koty w leszczoty – i dlatego-to rozpustne i zabobonne chłopaki robią to, aby z kota diabła wypędzić, lub żeby z diabłem przepadł z bólu uciekając; zapewnie też czasem on z tego przepaść czyli zginąć musi”.
„Nigdy kmieć wiedzący o zabobonie, nie wywozi z lasu drzewa wiatrołomu, ani też pokrzywionego, krętego i kołtunowatego, bo w takiem drzewie niby mieszka Złe, któreby jego samego pokrzywić mogło”.

Próg
„Progi domowe są z pewną czcią szanowane powszechnie. Godny gospodarz zwykł mówić: „każdy uczciwy człowiek progi moje przestąpić może”.
„Nie można się przeto witać na progu (ani przez próg, albowiem to wielką sąsiedzką nieprzyjaźń oznacza, dowodzi złe życzenie, a nawet sobie z tego wróżą jakieś nieszczęście. „Bodaj żaden wróg, nie stąpił na twój próg“. Jest to życzenie dobrego sąsiada, które już przeszło w przysłowie”.
„Nigdy żebrak zabobonny nie przyjmie chleba przez próg podanego; ale, albo go winien (żebrak) przestąpić, albo żąda aby mu dający dawał za progiem (t. j. by dający próg przestąpił, zbliżając się do żebraka); inaczej, znaczy to nieszczerość i nieżyczliwość jałmużny, która mu w pożytek nie pójdzie”.
„Poronienia (poronione dzieci) zakopują pod progi, jakeśmy wyżej powiedzieli (ob. Grzmoty), a zapytana o przyczynę kobieta powiedziała: „co nasze, to nasze”. Ale jak sobie to tłumaczyć, dowiedzieć się od nich nie można”.
„Jeżeli dziecko jest słabe i przyczyny dociec nie mogą, kładą go pod progiem, nakrywają deską w taki sposób, ażeby nie uległo żadnemu uszkodzeniu; a potem przez próg i przez deskę ponad nim leżącą przepędzają prosięta, ażeby one z sobą niewiadomą zabrały chorobę”.
„Barana postawiają także obok łóżka chorego człowieka, ażeby chorobę z niego wyciągnąć. Mówią, że jeżeli taki baran zdechnie, dobra jest dla chorego nadzieja zdrowia, – a przecie widziałem przychodzących do zdrowia i zdrowsze jeszcze barany, które obok chorującego po parę tygodni beczały. Baran w taki sposób użyty, jeżeli jeszcze żyje, według swojego zabobonu twierdzą, że nie powinien być przez próg odprowadzany powoli, i powoli przełazić, ale trzeba go popchnąć, aby ten próg przeskoczył; i dlatego-to pod samym progiem dają mu uderzenie pięścią w tył tak silne, ażeby jednym rzutem stanął za progiem”.

Łyżka
„Jeżeli w czasie jedzenia łyżka upadnie, znaczyć to ma, że jeszcze ktoś bardzo głodny przyjdzie, a toż samo znaczy upadnięcie ze stołu widelca lub noża”.
„Gdy w towarzystwie jedzących włościan, ktokolwiek przez pomyłkę weźmie cudzą łyżkę, wróżą sobie iż on z właścicielem łyżki kłócić się kiedyś będzie”.

Szpilka i igła
„Kto znajdzie szpilkę lub igłę, mówi, że tego dnia jeszcze nic nie zgrzeszył, i rad się z tóm przechwalać przed domownikami”.
Pożyczając jeden drugiemu igły lub szpilki w sąsiedztwie, obraca do siebie ostrym końcem, a główką obraca do sąsiada przy oddaniu, z uprzedzenia, ażeby się łaska sąsiedzka nie przekłuła”.
„Ostrzegają kobiety, aby nie zapinały szpilek lub igieł na piersiach, bo nie będą miały dostatkiem pokarmu dla dzieci”.
„Złamanie się igły przy szyciu, jest wróżbą tego dnia jakiegoś w domu nieszczęścia”.

Ocet
Mówią, że tylko złośliwa gospodyni może zrobić ocet dobry, dobrodusznej kobiecie się ocet nie udaje”.
„Przy zarabianiu gniazda na ocet, koniecznie gospodyni gnie w ad się powinna”.
„Nie można nikomu dawać darmo octu, bo się albo ocet zepsuje, albo z tego powodu między sąsiadami mogą się porobić kwasy czyli niesnaski i kłótnie”.

Sieci
„Jeżeli się zdarzy, że ktoś idzie, a przeciw sobie jadący wóz z sieciami spotyka, mówią, że trafi potem na jakieś nieszczęście. Przeciwnie zaś, kto idzie za sieciami i w ten spotka ich sposób na drodze (t. j. w jednym z niemi idzie kierunku), szczęście takiemu wróżą. Ale gdy sieci omija, trzeba ażeby tak prędko szedł lub jechał, iżby też sieci z widoku zgubił, i więcej się z niemi nie spotkał, bo znowu w jakie złe uwikłać się może”.
„W lasach Janowskich leśniczy z innego leśnictwa powołany, spotkał przeciw sobie idące sieci łowieckie potrzebne na powszechne polowanie. Przypadek zdarzył, iż na polowaniu postrzelonym został, a przypadek ten, prostota (lud prosty) spotkaniu sieci przypisywała”.

Jarmark
„Sprzedający bydlę na jarmarku, upowszechnionym zwyczajem, obowiązanym jest, aby temu który już od niego kupił i już zapłacił kupione bydlę, wyrzucił kilka groszy a przynajmniej trojaka za nogę, wtenczas kiedy on już z bydlęciem odchodzi. Kupujący, kwoli temu, nic nie mówiąc ogląda się i podnosi pieniądz wyrzucony, mówiąc (wtedy dopiero) „Bóg zapłać“ – i łapie go skwapliwie w mniemaniu ażeby mu się powiodło z przedmiotem na jarmarku nabytym. Potem winien go oddać ubogiemu, jakiego najpierwej spotka”.
„Niektórzy umyślnie wyprowadzają na jarmark bydle, które się nie sprawia, czyli: nie chce jeśli dobrze, choćby nawet chęci sprzedania nie było; a to czynią w mniemaniu, że skoro go jaka szczęśliwa ręka przetarguje, lepiej się sprawiał będzie. Przetargowanie to często się nawet w domu odbywa, przez zręcznego czyli ze zręcznej ręki znanego sąsiada. Ogląda on bydlę na wszystkie strony, głaszcze po grzbiecie, podnosi za ogon, za uszy, i cały targ z właścicielem w opak odbywa, to jest: podaje za niego cenę po trzykroć coraz tańszą, a właściciel coraz droższą wymaga i odchodzą bez zgody, z wyrażeniem się targującego: „daj Boże, abyś tyle wziął ile żądasz”. – Idą potem oba na litkup, czyli gdzieindziej mohorycz albo borysz zwany, to jest: na gorzałkę. Litkup, mohorycz czyli borysz odbywa się prawie zawsze i wszędzie po dopełnionej zgodzie na jarmarku; przedający jest obowiązany ponieść jego koszt jako biorący pieniądze; lecz to czasem od ugody zależy, czasem zaś idzie na wspólny koszt przedającego i kupującego”.
„Bydlę rogate sprzedane, zawsze się powinno oddawać kupującemu z postronkiem na którym na jarmark było przyprowadzone”.
„Po niektórych okolicach Rusi na jarmarku, ten który przedał bydlę, bierze postronek przez połę od sukmany, obraca się przeciw słońcu trzy razy, i wtenczas dopiero kupującemu oddaje z życzeniem, aby mu się bydlę dobrze sprawiało”.
„Przesądny chłop (czy to Mazur czy Rusin) nie przedaje konia z uzdeczką, ale ją zostawia na innego kupić się mającego; lub wyprowadzić się mogącego konia z przychówku, aby mu równie poszedł ręką (czyli zręcznie) i tę uzdeczkę dla siebie w targu wymawia. Mówią, „że kiedy jest uzdeczką, łatwiej będzie o konia”, — a właściwie tylko dla złodzieji przysłowie takie posługiwać powinno”.
„Nigdy też i furman lub parobek, kupującemu konia od jego gospodarza, nie oddaje go z uzdeczką, dopóki mu kupujący nie zapłaci oduzdne. To sobie oni mają za konieczne prawo, i wnoszą, że się w przeciwnym razie, koń kupiony sprawiać nie będzie”.

Wybór: Joanna Radziewicz