Historia Koła Gospodyń Wiejskich Modryń-Kolonia

Historia Koła to historia ludzi, którzy go tworzyli, a tym samym historia tej miejscowości, w której Ci ludzie żyli.

Historia Modryń Kolonii w ścisły sposób łączy się z historią Modrynia o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1388 r., kiedy to połowę wsi zwanej Modryń Mały nadał król Władysław Jagiełło księciu Ziemowitowi IV. W końcu XVIII wieku władze austriackie sprzedały ziemie w ręce prywatne, najpierw pułk. Michała Koźmińskiego a później Milewiczów. Według spisu z 1921 r. Modryń Kolonia liczyła 3 budynki i 16 mieszkańców Polaków, a 86 domów innej narodowości tj. 402 osób pochodzenia ukraińskiego, a 37 żydowskiego. W czasach powojennych, kolejne reformy administracyjne usytuowały Modryń Kolonię najpierw w gromadzie, a później w 1974 r. w gminie Mircze. Wszystkie te zmiany miały duży wpływ na rozwój i kształtowanie się ludzi i całej wsi.

Opowieść zaczyna się od rozmowy z pierwszą Przewodniczącą KGW Modryń Kolonia Czesławą Mazur, modrynianką urodzoną w roku 1935. Pani Czesława wraca do wspomnień mamy Zofii Świś też urodzonej w Modryniu Kolonii w 1910 r. Przed II wojną był tutaj młyn, w czasie wojny spalony wraz z ludźmi którzy tam nocowali. Na wsi mieszkał też przy ul. Sahryńskiej profesor-nauczyciel pan Berchard, u którego była szkoła i sklep, który później przeniesiono do Jana Szewczyka, następnie do Daniela Leśniowskiego. Po pracy w swoich gospodarstwach, chodzili też do pracy u właściciela majątku, gdzie można było parę groszy zarobić, i tak za cały dzień pracy można było kupić 1kg cukru. We wspomnianej szkole schodziła się miejscowa ludność bez względu na wiek i pochodzenie, wszyscy żyli w zgodzie. Były pogawędki, ktoś pograł na organce czy akordeonie, a gospodynie uczyły się jedna od drugiej, to gotowania, pieczenia czy też szycia. Potrawy czy wypieki przygotowywano z tego co kto miał. Później nastał czas wojny, która wiele zmieniła, wszyscy zostali wysiedleni. Po powrocie ludzie zastali zgliszcza, wszystko zostało spalone, sterczały tylko same kominy. Ale wieś powoli budziła się do życia. Najpierw budowano domy jakie kto mógł, małe drewniane, jedni drugim pomagali. Pan Berchard nie wrócił, a w tym domu, który ocalał bo był murowany, zamieszkał Zygmunt Mikulski z żoną, która była krawcową. Sklep ponownie otworzono u Edwarda Dziadosza. Szkołę w roku 1946 przeniesiono do państwa Świsiów, była to szkoła czteroklasowa. Pierwszą nauczycielką była Stanisława Pisiewicz, później uczyła pani Bronisława Wilczek. Szkoła była głównym obiektem kultury na wsi. Gospodynie znów miały się gdzie spotykać, gotowały, piekły z czego kto miał. Młyn był spalony, ale w kilku domach były żarna na których robiono mąkę na chleb razowy. W przydomowych ogródkach była uprawiana fasola, więc wykorzystywano ją do przyrządzania wielu potraw począwszy od zup a skończywszy na kotletach, czy wypiekach między innymi tortu fasolowego. Tu przyjeżdżał felczer Prożoga z Mircza i pielęgniarka Pani Hania na szczepienia dzieci. We wsi przybywało mieszkańców. Ziemia, która po wojnie przeszła na Skarb Państwa, została zasiedlona przez ludność przybyłą z obecnych powiatów biłgorajskiego, tomaszowskiego i zamojskiego. Ludzie się zaprzyjaźniali, tworzyli wspólnotę, powstawały nowe pomysły. Jednym z nich było utworzenie koła ZMS a następnie Koła Gospodyń Wiejskich.

 

I tak w roku 1959 powstało Koło Gospodyń Wiejskich Modryń Kolonia, którego pierwszą przewodniczącą została Pani Czesława Mazur. W tym samym roku zorganizowano pierwsze dożynki, na których było bardzo dużo osób, zarówno miejscowych jak i z sąsiednich
miejscowości, Sahrynia, Modrynia, Zagajnika i Miętkiego Kolonii. Był też proboszcz z parafii Mircze, ksiądz Zdzisław Witkiewicz, co jest uwiecznione na załączonym zdjęciu. Gospodynie przygotowały poczęstunek. Była kapusta, gołąbki, pierogi i wiele innych potraw. Nie zabrakło również wspomnianego wcześniej tortu fasolowego. Był również akordeon, skrzypce i tańce. Pomimo, że jeszcze nie było światła, bo takowe założono dopiero w 1967 r., Koło bardzo rozwijało swoją działalność. Organizowane były kursy rolnicze przez agronoma Pana Pióro, krawieckie przez Panią Mikulską, masarskie i gotowania przez Panią Nieradko i piekarnicze. A nie było to takie proste, bo oprócz tego, że znało się przepis i wykonanie, to również trzeba było odpowiednio napalić w piecu lub w kuchni. Pani Świś bardzo dobrze piekła, nawet niektórzy kupowali u niej chleb lub drobne pieczywo. Jednym z bardzo ważnych wypieków był wspomniany wcześniej, tort fasolowy, który był podawany na większych uroczystościach, jak dożynki, prymicje, chrzciny czy wesela, i który przez cztery pokolenia przywitał wiele par młodych. Bo kiedyś wesela odbywały się w domu panny młodej do północy, a po oczepinach orkiestra, młodzież i państwo młodzi jechali furmankami lub sańmi w zależności od pory roku, do pana młodego. Tam byli witani przez rodziców chlebem i solą i dostawali tort na słodkie życie, który dzielili między weselników. W ten sposób przekazywano tradycje i zwyczaje.

We wspomnianej szkole prowadzone było w okresie żniw przedszkole, a wieczorami przy lampach naftowych czytano książki. Kto umiał i chciał, w jeden wieczór jedną książkę. Później wybudowano szkołę w Modryniu, gdzie przeniesiono uczniów. W 1965 roku postanowiono założyć Ochotniczą Straż Pożarną jej założycielem był Jan Roman a pierwszym prezesem Marian Jóźwik. W roku 1967 przeprowadzono elektryfikację wsi. Gospodynie miały w tym swój udział przygotowując posiłki dla monterów, a mężczyźni rozciągali końmi słupy i kopali pod nie doły. Postanowiono też wybudować remizo-świetlicę, oczywiście z materiałów zebranych w czynie społecznym przez mężczyzn, a w późniejszym etapie malowanie, sprzątanie wnętrz i otoczenia przy współudziale kobiet. W 1974 r. oddano ją do użytku, oczywiście organizując wspólnie z OSP wspaniałą uroczystość. Członkinie koła zyskały świetlicę w której organizowały festyny i zabawy taneczne z loterią. Dalej udoskonalały swe umiejętności kulinarne i inne organizując kursy, bo przybywało nowych członkiń. Przedstawia to poniżej załączona fotografia. Brały też czynny udział w dożynkach wijąc wieńce w podziękowaniu za zebrane plony i innych uroczystościach okolicznościowych na terenie gminy i powiatu. Udzielały się też w różnego rodzaju czynach społecznych, między innymi przy remontach i budowie dróg lokalnych, czy budowie pierwszego sklepu.

 

 

We wsi powstała filia biblioteki, którą prowadziła Pani Jadwiga Marczak vel Maciejak, jedna z członkiń naszego Koła, a jednocześnie ówczesny sołtys wsi. Korzystało z niej wiele osób, zarówno dzieci jak i dorośli. Zmiany historyczne nie bez znaczenia były i dla naszego KGW. W okresie stanu wojennego zawieszono jego działalność, wznowiono ją po 1985 roku. W latach 90. budowano świetlicę wiejską, gdzie też gospodynie bardzo się zaangażowały, pomagając w pracach przy oddawaniu jej do użytku. Uszyłyśmy własnoręcznie stroje, w których mogłyśmy prezentować się na różnych uroczystościach, jak przedstawia poniżej załączone zdęcie. Później działalność jakby trochę osłabła.

W roku 2012 przybyło nowych chętnych gospodyń i Koło się reaktywowało. Powołano nowy zarząd, a przewodniczącą została Pani Alicja Maciąg. W tym też roku we wrześniu zorganizowano uroczystość 45-lecia Koła, w którym uczestniczył Pan Feliks Rębacz przewodniczący Roztoczańskiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych w Tomaszowie Lubelskim w którym Koło było zarejestrowane oraz przewodniczący Gminnego ZKiOR Pan Edward Falęta. Gościem honorowym była pierwsza przewodnicząca KGW Czesława Mazur uhonorowana dyplomem uznania za szczególne zasługi i ofiarną pracę na rzecz młodszych pokoleń w swojej miejscowości. Później oczywiście był szampan, poczęstunek i zabawa do późnych godzin nocnych, w której uczestniczyli również panowie.

W tych czasach na trenie gminy i powiatu bardziej zaczęła się rozwijać działalność kulturalna, organizowano coraz więcej różnego rodzaju konkursów, w których brałyśmy czynny udział ze swoimi smakołykami. W lipcu 2013 roku na Powiatowym Nadburzańskim Jarmarku w Horodle zdobyłyśmy dwa wyróżnienia, za nalewkę „Dereniówkę’’ oraz „Staropolski Chrust’’. Na Gminnych Dożynkach w Szychowicach zajęłyśmy trzecie miejsce za wieniec dożynkowy, a w 2015 roku w marcu na VIII Targach Twórców Ludowych i Sztuki Kulinarnej w Mirczu otrzymałyśmy też 3. miejsce za „Kaszankę Babci Władzi”.

 

 

W roku 2015 funkcję przewodniczącej Koła przejęła Pani Jadwiga Maj z liczbą 24 członkiń, które chętnie uczestniczyły w życiu społecznymi i kulturalnym Gminy. Panie wykazywały się dużym zaangażowaniem w przygotowaniach różnego rodzaju festynów, festiwali i wystaw. Uczestniczyły między innymi w takich wydarzeniach jak: Forum Aktywnych Kobiet, Święto Pieczonego Ziemniaka w Szychowicach, Festiwal Pieśni Religijnej w Mirczu, Targi Twórców Ludowych i Sztuki Kulinarnej czy Gali Cyprianów w Gminnej Bibliotece Publicznej w Mirczu. Wyjeżdżaliśmy na wycieczki integracyjne organizowane przez Wójta Gminy Mircze z innymi kołami m.in. do Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowic, Oświęcimia, Częstochowy, Warszawy czy na Roztocze. Spotykałyśmy się na spotkaniach integracyjnych organizowanych przez poszczególne koła naszej Gminy. Uczestniczyłyśmy aktywnie w świętach kościelnych m.in. wykonując dekoracje odpustowe w kościele w Modryniu czy wijąc corocznie wieniec dożynkowy na dożynki parafialne i gminne. Organizowałyśmy też liczne spotkania i kursy w celu nabycia nowych umiejętności m.in. kulinarny prowadzony przez Panią Annę Wiśniewską czy też cukierniczy prowadzony przez Panią Irenę Frankiewicz, gdzie oprócz wspomnianego tortu było wiele innych słodkości. Brałyśmy też czynny udział w przygotowaniach na święto Św. Floriana czy też uroczystości 50-lecia OSP w Modryń-Kolonii. Cyklicznie organizowane były i są takie imprezy jak: Dzień Babci i Dziadka, Tłusty Czwartek, Ostatki, Dzień Kobiet, Dzień Strażaka, Dzień Matki i Ojca, Dzień Dziecka, dożynki, Andrzejki i oczywiście zabawy sylwestrowe. Bardzo ważnym symbolicznie było rozpalenie ogniska na 1050-lecie Chrztu Polski, w którym uczestniczyli wszyscy mieszkańcy.

W grudniu 2018 roku złożyliśmy wniosek do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o zarejestrowanie Koła do Krajowego Rejestru KGW. Środki które otrzymaliśmy jak i nabyta osobowość prawna, pozwoliły nam już w 2019 r. na szerszą działalność, mogliśmy brać udział w licznych konkursach jak też zakupić wiele potrzebnych rzeczy do świetlicy czy też stroje dla pań i panów. Nasze Koło liczy obecnie 34 osoby w tym 12 panów. Najstarsza pani jest w wieku 83 lat, a najmłodsza 26. Jesteśmy dumne z naszych panów, którzy nie tylko nas wspierają w organizacji imprez, wykonują wiele rzeczy technicznych jak np. stelaże do wieńców, ale przede wszystkim robią bardzo smaczne tradycyjne wędliny, których można było spróbować na kiermaszach czy wjazdach w których uczestniczyłyśmy.

 

Nasz region jest zagłębiem fasolowym więc nasze Koło specjalizuje się w kulinariach na bazie fasoli, korzystając z dawnych receptur. W konkursach kulinarnych wielokrotnie nagradzany był wcześniej wspominany tort fasolowy modryniak. Skłoniło nas to do złożenia wniosku o wpisanie go na Listę Produktów Tradycyjnych, co zakończyło się sukcesem i od 2 października 2020 widnieje już oficjalnie na tej Liście, tworzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

W naszej działalności jest miejsce na nowoczesność i tradycję, chcemy łączyć pokolenia, w różnych uroczystościach jakie organizujemy, uczestniczą osoby w różnym wieku, zarówno dzieci jak i osoby starsze. Integracja pokoleniowa i wymiana doświadczeń jest dla nas bardzo ważna. Wspólnie z młodszymi zajmujemy się opieką nad miejscami pamięci poległych i pomordowanych w czasie wojen. Czcimy też ważniejsze historycznie daty i wydarzenia czy to przez wywieszenie flagi Polski, czy choćby zapalenie w oknach światełka. Wykonujemy wspólnie remonty i porządki wokół świetlicy i przydrożnych figur, sadzimy drzewka, dbając w ten sposób o „ naszą małą ojczyznę”.

Początek roku 2020 przyniósł niezbyt ciekawe wydarzenia, zarówno dla nas jak też Polski i świata. Nastał czas pandemii covid-19, który sparaliżował ludzi i gospodarkę, a szczególnie służbę zdrowia. Brakowało wielu rzeczy szczególnie w szpitalach, środków do dezynfekcji, fartuchów, maseczek i wtedy postał pomysł szycia. W naszym powiecie koordynacją zajęła się Pani Anna Kusiak Janiec przy współpracy z ARiMR, która zabezpieczała materiał. Nasze Koło bez wahania zgłosiło się, jedne kroiły, inne szyły, inne znów prasowały, składały i pakowały i tak uszyłyśmy dość pokaźną ilość, których przekazanie wraz z poczęstunkiem dla medyków w postaci naszego tortu, przedstawia załączona poniżej fotografia. Później latem trochę jakby pandemia zwolniła. Ogłoszono konkurs Kobieta Gospodarna i Wyjątkowa na potrawy z jabłek polskich. My zgłosiłyśmy szarlotkę, wprawdzie w okrojonym składzie osobowym i reżimie sanitarnym, ale wzięłyśmy udział i zajęłyśmy I miejsce i zostaliśmy zaproszeni na Galę Finałową w Lublinie. I tam na 180 zgłoszonych szarlotek zajęłyśmy III miejsce. Później gdy wirus na nowo się rozszalał, konkursy przeniosły się do sieci. My dalej staramy się w miarę możliwości brać w nich udział, między innymi w konkursach „Jak gotuję to nie marnuję”, „Polska Wieś Smakuje” czy „Koło ARiMR w sercu wsi”. Prowadzimy też Kronikę naszego Koła, która uwierzytelnia naszą działalność oraz stronę internetową na facebooku. Mamy nadzieję, że ten ciężki czas powoli minie i wrócimy przynajmniej częściowo do tej nowej normalności i wieś, jak również nasze Koło zacznie tętnić życiem. Wrócimy do wspólnych spotkań wyjazdów, wypraw rowerowych czy kajakowych, za czym już trochę wszyscy tęsknią.

Autor: Jadwiga Marczak vel Maciejak