Jakie były początki KGW?- otóż właśnie się zastanawiam.

Koło Gospodyń Wiejskich działało już w czasie PRL-u, jednak w latach 90-tych jego działalność została zawieszona. Lata te w moim odczuciu to okres zapaści kulturowej, czego wymownym symbolem było to, iż budynek świetlicy służył jako lokal dyskotekowy. Dziś spoglądam na siedzibę KGW „Gościnianki” z nostalgią i niedowierzaniem, że niegdyś było to miejsce ubogie kulturowo, a jedyną atrakcją dla mieszkańców maleńkiej wsi stanowiła sobotnia dyskoteka w budynku o obskurnym widoku.

Myślę sobie: Co takiego ono dawało? Przecież, o kulturze można było tam zapomnieć. Wpadało kilku „młodych-gniewnych” oprychów poszukujących mocnych wrażeń. „Łup, łup!”- i nagle podczas zabawy rozlega się krzyk. „Spadamy gliny!” oraz inne wulgaryzmy, nie wspominając o latających przedmiotach takich jak krzesła. I oto obraz jak z filmu akcji, gdzie tematem przewodnim była siła pięści. Dzień powszedni rysował się następująco. Młodzi ludzie zmęczeni codzienną rutyną, bez pomysłu i perspektyw na życie, czekający na… nie wiadomo co?

 

Eureka! W końcu po latach pojawiło się światełko w tunelu, zaczęto reaktywować koła gospodyń wiejskich wpisując je do rejestru. Pomyślałam, że jest to ogromna szansa na to, aby pobudzić do działania mieszkańców. Udało się zebrać kilkanaście osób, zarejestrować koło pod nazwą KGW „Gościnianki” i rozpocząć przygodę, która trwa do dziś. Można uznać, że historia kół gospodyń wiejskich kołem się zatoczyła. Nowo wyremontowany budynku jest miejscem wspólnych spotkań, gdzie rodzi się wiele nowych pomysłów, gdzie kultura zagościła na dobre, gdzie słychać dziecięcy śmiech, śpiew i tańce. Kreatywność jest największym darem ludzkiej inteligencji. Rozpiera mnie duma, że tak młode koło ma już w swoim dorobku wiele działań i sukcesów. Co mi to dało? Mogę dziś z pełną świadomością przyznać, że wiarę w ludzi, nadzieję na lepsze jutro i siłę do dalszych działań. Chociaż muszę przyznać, iż rodziły się także wątpliwości i niepokój. Tak jak to bywa na początku każdej nowej drogi.

Dziś nie żałuję własnych wyborów. Nasze koło stale się rozwija, integruje wszystkich jej członków a także całą wiejską społeczność. Zorientowałam się, że w tak małej wsi mieszkają ludzie, którzy są prawdziwą skarbnicą wiedzy. Bo kto dziś pamięta wojnę, potrafi szydełkować, robić na drutach czy wyrabiać wędliny. Dzieląc się wiedzą z młodym pokoleniem zorganizowaliśmy szereg warsztatów: kulinarne, rękodzieła, edukacyjno-teatralne oraz sportowe. I wiecie co? Niesamowite z jaką ciekawością i zaangażowaniem dzieci i młodzież ucząc się nowych umiejętności, dziś dla wielu już niemodnych i nieprzydatnych, okazuje przy tym podziw i szacunek dla starszych. Nagle okazało się, że nielubiana przez latorośle posępna, zrzędliwa starsza Pani, może być autorytetem, czuć się potrzebną i docenioną.

 

 

Nie samą pracą człowiek żyje. Znaleźliśmy, także czas na rozrywkę organizując festyny rodzinne, zabawy taneczne, party w stylu PRL, natomiast w okresie bożonarodzeniowym włączyliśmy się do akcji ,,Lukrowana gwiazdka’’ dzieląc się posiłkiem z osobami potrzebującymi. W tym celu przygotowaliśmy kosz pełen smacznych potraw, które trafiły do Karlińskiego Ośrodka Kultury. Tam zaś je podzielono i dostarczono potrzebującym. Mikołajki dla najmłodszych są chyba najbardziej oczekiwaną imprezą w roku i oczywiście nie mogło jej zabraknąć. Ileż radości i uśmiechów wzbudził przyjazd Świętego Mikołaja na oświetlonym, bijącym blaskiem quadzie.

W miejsce, o którym mowa i gdzie się zaczęła przygoda KGW ,,Gościnianki”, zostało tchnięte nowe życie i to tu zawiązują się przyjaźnie, również polsko-niemieckie. W ramach współpracy samorządu lokalnego gościliśmy mieszkańców z Niemiec, wspólnie przygotowując obiad przy którym świetnie się bawiliśmy. Doceniam współpracę społeczną zaprzyjaźnionych ościennych miejscowości jak również KOWR-u, który zapewnia nam ogromny rozwojowy wachlarz możliwości poprzez finansowanie.

Zapytacie mnie czy było warto się angażować??? Ocenę pozostawiam czytelnikom.

Beata Klepuszewska KGW „Gościnianki”

Korekta: Ewa Mioduszewska
Red. Joanna Radziewicz