Na wszystkich kanałach telewizyjnych programy o urządzaniu wnętrz są dziś jednymi z najchętniej oglądanych. Jest to tak fascynujące bo dziś, każdy dom czy mieszkanie wygląda inaczej, ma inny rozkład i jest urządzone w innym stylu. Tymczasem chodząc po skansenach i oglądając wnętrza starych chat, niektórzy odnoszą wrażenie, że większość z nich wygląda dosyć podobnie. Rzeczywiście bardzo długo wiejskie chaty były budowane i urządzane według pewnych ogólnych zasad. Wnętrza różniły się, ale nie aż tak diametralnie jak dziś, a różnice powodował stan zamożności danego gospodarza, ukształtowanie terenu oraz region i lokalne wpływy kulturowe.  

Chata wiejska była zawsze miejscem, które musiało pełnić wiele funkcji. Musiała być miejscem do spania, do pracy, przechowywania produktów i sprzętów, ale także niejednokrotnie hodowano w niej zwierzęta i urządzano wesela. Warto także pamiętać, że dodatkowo musiała pomieścić większą liczbę osób niż dziś jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Mała przestrzeń musiała być więc dobrze zorganizowana i funkcjonalność była tu najważniejsza.

W zasadzie wszędzie do budowy używano materiałów najłatwiej dostępnych i najprostszych w obróbce. Z tego powodu głównym budulcem wiejskich chat było drewno, natomiast dachy bardzo często kryto strzechą. Nieco rzadziej stosowano krycie dranicą lub gontem. Podłogą natomiast było po prostu klepisko z ubitej ziemi lub polepa z gliny, sieczki i trocin.

To ile pomieszczeń znajdowało się w środku było uzależnione od zajęcia i dochodów gospodarzy. Najbiedniejsi byli zmuszeni do życia w jednym budynku razem ze zwierzętami, które hodowali. Zależnie od zamożności gospodarza chata mogła mieć układ sień – izba komora lub dzielona była na dwie izby – czarną i białą, sień i czasem – komorę. Sień w budynkach dwuizbowych zajmowała centralną część domu i dzieliła go na dwie części. Przechowywano w niej sprzęty gospodarskie, takie jak np. żarna, wiadra i nosidła do wody, sierpy. Czasem w sieni było też miejsce na grzędę dla kur lub komórka, w której trzymano ptactwo.

Tam gdzie były podział na dwie izby – izba tzw. czarna była pomieszczeniem głównym służącym do pracy, ale też do spania. Zajmowano się w niej np. rękodziełem, darciem pierza czy gotowaniem. To w niej stał piec z paleniskiem, a sama nazwa izby wzięła się właśnie z często okopconych ścian. W takim układzie izba biała była z kolei miejscem reprezentacyjnym – np. w niej przyjmowano księdza po kolędzie. Czasem te izby jeszcze były poprzedzielane i powstawała wtedy komora – służąca jako magazyn i alkierz pełniący funkcję sypialni.

Jednak w bardzo wielu domach całe życie odbywało się w jednej izbie. Główne miejsce zajmował w niej piec, który nie służył jedynie do gotowania, ale także do ogrzewania, przechowywania wielu rzeczy, a nawet jako miejsce do spania. Wzdłuż dłuższych ścian ustawiano łóżka. Rodzaj łóżka także zależał od zamożności domu – mogły to być drewniane prycze, łóżka skrzynkowe lub szufladowe, z ozdobnie profilowanymi nogami. Małe dzieci sypiały w kołyskach na biegunach lub wiklinowych. Czasem były one podwieszane. Sypiano na siennikach wypchanych słomą lub po prostu na słomie przykrytej prześcieradłem.

Dziś nie wyobrażamy sobie mieszkania bez szaf i dużego stołu. W wiejskich chatach te meble nie były na pierwszym planie. Zwykłą, codzienną odzież wieszano po prostu na drążku zwanym polidnią czy wieszadłem, natomiast odświętne stroje lub inne wartościowe przedmioty przechowywano w skrzyniach i kufrach. Natomiast stół upowszechnił się w codziennym użyciu dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Wcześniej jadano głównie ze wspólnej misy, na ławie. Stoły jeśli były, stały pod ścianami w tzw. świętym kącie. Ustawiano na nich święte figurki czy różaniec i ozdabiano np. kwiatami z bibuły tworząc pewnego rodzaju ołtarzyk.

Ważnym elementem w każdej chacie był tzw. siestrzan. Była to zdobiona belka biegnąca pod pułapem. Często widniały na niej krzyże, inskrypcje, imiona i nazwiska właścicieli. Przechowano na niej ważne dokumenty i pieniądze, ale także np. książeczki do nabożeństwa.

Dziś dla nas estetyka jest równie ważna jak funkcjonalność. W większych mieszkaniach mamy wiele przedmiotów, których jedynym zadaniem jest zdobienie wnętrza. W wiejskich chatach także dbano o estetykę i ozdobę, ale funkcję zdobniczą pełniły często po prostu przedmioty codziennego użytku. Łóżka zdobiły poduchy obleczone w koronkowe i falbankowe poszewki. Na półkach i listwach stawiano kolorowe ozdobne talerze. Ławy i skrzynie były pięknie malowane lub przykrywane kolorowymi chustami. Ozdobą mógł też być sam piec z kaflami w rożnych wzorach, malowanymi w kwiaty czy scenki rodzajowe. Tak jak my dziś wieszamy dzieła sztuki czy plakaty tak ściany wiejskich chałup obwieszone były świętymi obrazami. Z powały zwisały kolorowe pająki  lub słomiane światy – często robione na Boże Narodzenie, ale niejednokrotnie były ozdobą przez cały rok. Powszechną formą dekoracyjną były także wycinanki czy obrazki malowane na szkle. Najpóźniej upowszechniły się makatki wykonywane najczęściej przez młode dziewczęta. Także firanki pojawiły się w wiejskich chatach dość późno. Jeszcze na początku XX w. okna ozdabiano kwiatami i zasłaniano derką na noc. Potem stopniowo zaczęto używać firanek wycinanych z papieru lub płóciennych.

Dziś wiejskie domy i ich wyposażenie w żaden sposób nie różnią się od tych w miastach. Wiele elementów wyposażenia zniknęło bezpowrotnie. Jednak kultura ludowa jest wciąż żywa i obecna także w architekturze wnętrz.  Coraz popularniejszy i modniejszy staje się tzw. etnodizajn – nawiązujący mocno do korzeni. Jest on sposobem na podtrzymywanie tradycji, na uczynienie swojego domu wyjątkowym i zastąpienie wyrobów fabrycznych tym co ekologiczne i tradycyjne.

Tekst: Magdalena Trzaska

Źródła:

Naludowo.pl

https://muzeum.lasochow.pl/

Teatrnn.pl

Zdjęcia: Grażyna Olszańska; www,polona.pl