Był i do dziś jest domeną kobiet. Łączył kobiety ze wszystkich sfer – te z dworów szlacheckich i te zamieszkujące wiejskie chaty. Był obowiązkiem i pożądaną umiejętnością, ale także pełnił formę rozrywki i był sposobem na spędzanie czasu i na wyrażenie siebie. Haft, bo o nim mowa do dziś jest jednym z popularniejszych rzemiosł ludowych i dziś – 17 maja w Światowy Dzień Wyszywanki obchodzi swoje święto.

Trudno powiedzieć jak długa jest historia haftu. Niektórzy fantazyjnie zszyte i zdobione skóry z epoki paleolitu traktują jak początki haftu. Pewne jest, że wspominano o nim w Starym Testamencie i wzmianki o nim znaleziono na ścianach egipskich grobowców. Był znany na całym świecie. Do Europy przywędrował z Bliskiego Wschodu. Jego prawdziwy rozkwit nastąpił w średniowieczu, około wieku X.

Haft początkowo pojawiał się głównie na szatach kościelnych. Potem pojawił na dworach królewskich i szlacheckich, aż w końcu zawędrował pod strzechy. Tak bardzo wrósł w życie kobiet na wsiach, że mimo, iż tam pojawił się na końcu, bardzo wyraźnie kojarzy się folklorem i kulturą ludową.

Na polskich wsiach haft pełnił bardzo ważną rolę. Ozdabiano nim wszystkie elementy strojów ludowych, pościel, firanki i obrusy. Trudno było sobie wyobrazić kobietę, nieumiejącą haftować – zdolność ta przechodziła z matek na córki. Haftami nie tylko zdobiono, ale za pomocą wyszywanych inicjałów oznaczano własność. W długie zimowe wieczory dziewczęta zajmowały się właśnie haftem tworząc piękne wzory na kołdrach, poduszkach i innych przedmiotach, które potem miały być częścią ich posagu. W ten sposób wyrażały także uczucia – haftowane przedmioty były częstymi prezentami dla mężczyzn. Mówiły nie tylko o uczuciach, ale także dawały szansę pannie na zaprezentowanie się jako zdolna i cierpliwa kandydatka na żonę. Na częściach garderoby haftowano też życzenia. Np. huculskie kobiety za pomocą ustawienia krzyżyków i kolorów przekazywały dobre myśli i życzenia zdrowia i powodzenia. Wyszywanie było więc także sposobem na przekazywanie zaszyfrowanych treści.

Wszystkie kobiety umiały haftować, ale niektóre potrafiły podnieść tę umiejętność do rangi sztuki. Malowanie nie było tak mile widziane bo nie było tak praktyczne, dlatego też haft dla wielu z nich był sposobem na pokazanie swojego talentu i wyrażenie siebie.

Przez to, że była to tak powszechna umiejętność i tak wiele mająca wspólnego ze sztuką, do dziś na terenie Polski znamy mnóstwo rodzajów haftów. Praktycznie każdy region może poszczycić się swoim wzornictwem. Haftowano na tkaninach płóciennych, wełnianych, jedwabnych, bawełnianych, a nawet na skórze. Używano przędzonych ręcznie nici, które potem farbowano naturalnymi barwnikami. Najpopularniejszy na naszych terenach był haft płaski, ale stosowano także krzyżykowy, łańcuszkowy czy dziurkowany. Jeśli chodzi o kolory, początkowo używano najczęściej nici białych, czarnych i czerwonych, hafty wielokolorowe pojawiły się później. Z kolei popularne motywy geometryczne w wielu miejscach z czasem ustępowały pola wzorom roślinnym.  W hafty wplatano także cekiny, paciorki i blaszki, a na Kaszubach, Warmii czy Śląsku spopularyzowały się hafty nicią metalową.

Był czas, gdy rzemiosło to podupadało. Kojarzono je głównie ze strojami ludowymi i zajęciem babć na wsiach. Dziś wraca ono do łask. Haftowane stroje pojawiają się na wybiegach w kolekcjach najwybitniejszych projektantów. Polskie hafty cieszą się coraz większą popularnością i znów ozdabiają co tylko się da – ubrania, serwetki, pościel czy obrusy. Haft żukowski został tak doceniony, że od 2015 r. znajduje się na krajowej liście dziedzictwa niematerialnego.

Na szlakach rzemiosł w całym kraju można znaleźć wiele miejsc, w których chętni nie tylko będą mogli podziwiać czy kupić dzieła profesjonalistów, ale także wziąć udział w pokazach czy warsztatach.  Jako, że rodzajów i wzorów haftów jest naprawdę dużo, może to zapewnić rozrywkę na dłuższy czas i każdy znajdzie coś dla siebie. Warto więc nauczyć się haftować. Mimo, że w tradycyjnym podejściu jest to domena kobiet, historia pokazuje, że mężczyźni nie muszą stronić od tego rodzaju aktywności. Na początku XX wieku w więzieniach zachęcano mężczyzn do haftowania. Dawało im to cel, zajęcie, zarobek i działało terapeutycznie. Po I wojnie światowej haft wykorzystywano jako sposób na leczenie traum dla żołnierzy wracających z frontu. Podobno wielkim entuzjastą tego rzemiosła był król Szwecji Gustaw V. Jak widać zatem, może to być zajęcie dla całej rodziny, a haftowanie nie tylko ma wymiar praktyczny, ale może być także dziedziną sztuki łagodzącą obyczaje.

Haftem można także malować. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć na ten temat, zapraszamy do przeczytania wywiadu z Joanną Skierą – specjalistką od malowania haftem krajeńskim: Haftem malowane

Tekst: Magdalena Trzaska

 

Źródła: www.folkownia.pl

www.naludowo.pl

www.szlakrzemiosla.pl