Łączy Irlandię z Nigerią i węże z koniczyną. Mimo, że w wieku szesnastu lat został porwany z domu rodzinnego, wywieziony do obcego kraju i sprzedany w niewolę, to właśnie dla kraju porywaczy zrobił najwięcej dobrego i w nim jest najbardziej czczony. Jest patronem zarówno fryzjerów jak i górników i opiekunem zwierząt domowych. Kult świętego Patryka – bo o nim właśnie mowa – dawno już przekroczył granice wyspy, z którą był najbardziej związany. I choć próżno go szukać w tradycyjnej polskiej kulturze ludowej – dziś jest coraz mniej osób, które nie świętują jego dnia i staje się coraz ważniejszym elementem także i w naszej obyczajowości i kalendarzu.

 Święty Patryk mimo, że kojarzony głównie z Irlandią nie stamtąd pochodził i nawet nie miał na imię Patryk. Urodził się w Brytanii około roku 385. Jego prawdziwe imię brzmiało Succat. Gdy miał 16 lat irlandzcy korsarze porwali go z rodzinnego gospodarstwa i wywieźli do Irlandii, gdzie został sprzedany w niewolę. Przez sześć lat, jako niewolnik zajmował się pasaniem bydła. Choć pochodził z chrześcijańskiego domu, dopiero niewola wzmocniła jego wiarę. Pewnej nocy we śnie głos obiecał mu wolność i powrót do domu. Wtedy to zdecydował się na ucieczkę. Podobno pokonał pieszo ok. 300 km, aby dotrzeć do wybrzeża i wsiąść na statek płynący do Galii. Tam zaczął naukę w szkołach misyjnych i przyjął święcenia kapłańskie. Gdy zmarł działający w Irlandii biskup Palladiusz, papież zdecydował o wysłaniu na te tereny właśnie Patryka. W nauczaniu i nawracaniu miejscowych, duchowny wykorzystał swoją wiedzę na temat ich obyczajów i charakteru, jaką nabył podczas lat spędzonych na wyspie. Swoim spokojem i odpowiednim podejściem, z pomocą innych misjonarzy i mnichów udało mu się doprowadzić do ewangelizacji dużej części kraju. Założył także wiele kościołów i katedr. Jemu także mamy zawdzięczać rozpowszechnienie dzwonów w kościołach – ponoć jako pierwszy używał ich do zwoływania na modlitwę.

Tak jak  innym świętym, tak i św. Patrykowi przypisuje się wiele cudów. Jedna z legend głosi, że szerząc chrześcijaństwo misjonarz został zmuszony do odbycia pojedynku z kapłanem druidów. Obaj mieli przejść  przez ogień, uprzednio zamieniwszy się płaszczami. Podanie mówi, że podczas tej próby na Patryku spalił się płaszcz, a on sam wyszedł bez szwanku. Z kolei, gdy w ogień wszedł druid – on sam spłonął, a płaszcz należący do św. Patryka został nietknięty.

W ikonografii Święty przedstawiany jest w biskupim płaszczu z takimi atrybutami jak wąż i trójlistna koniczyna. Wąż jest pochodną kolejnej legendy, według której Patryk miał uratować Irlandię przed plagą węży. Zaś za pomocą koniczyny misjonarz miał objaśniać miejscowym prawdę o Trójcy Świętej w jednej osobie.

Św. Patryk jest nie tylko patronem Irlandii, ale również Nigerii, za sprawą irlandzkich misjonarzy, którzy wprowadzali w tym kraju chrześcijaństwo.  Jest również uważany za patrona inżynierów fryzjerów, bednarzy, kowali i górników. Ma się także opiekować chorymi na epilepsję (razem ze świętym Walentym), upadłymi na duchu oraz zwierzętami domowymi. Związany z bednarzami bywa także nazywany patronem piwa. Fakt ten wyjaśniany jest na dwa sposoby. Mawia się, że pastorał, z którym nie rozstawał się duchowny wyglądał jak łopatka do mieszania słodu do piwa. Krąży także legenda, według której, Święty został poproszony o przegonienie złego ducha z gospody i zgodził się to zrobić dopiero wtedy, gdy karczmarz poprawił jakość sprzedawanego tam trunku.

Do dziś trudno świętować Dzień Św. Patryka bez piwa właśnie. Nawet gdy ten dzień wypadał w trakcie postu, dawano specjalną dyspensę na picie alkoholu aby uczcić pamięć o Świętym. W wielu krajach podaje się wtedy w restauracjach trunek farbowany na zielono. Co ciekawe zwyczaj ten nie pochodzi z samej Irlandii, ale od potomków irlandzkich emigrantów w Stanach Zjednoczonych. Popularne jest również „kolorowanie” na zielono różnych miejsc i budynków jak np. wodospad Niagara czy Empire State Building. W Polsce także dzień ten i zwyczaje z nim związane stają się coraz popularniejsze. Zielone piwo gości w polskich restauracjach już od jakiegoś czasu, a mieszkańcy choćby z Poznania czy Warszawy mieli już okazję zobaczyć zielony Ratusz w Poznaniu czy Pałac Kultury i Nauki. Choć więc trudno szukać w starej ludowej tradycji zwyczajów związanych z Patrykiem, trzeba pamiętać, że kultura żyje, zmienia się i przeobraża i wygląda na to, że podobnie jak wiele innych świąt, to także na stałe zagości w naszym kalendarzu i świadomości.

Źródła: www.londynek.net

www.deon.pl

www.focus.pl

Tekst: Magdalena Trzaska