19 lutego obchodzimy Dzień Nauki Polskiej – święto państwowe ustanowione na mocy ustawy z dnia 9 stycznia 2020 roku poświęcone upamiętnieniu dokonań polskich naukowców i ich dążeń do poznania prawdy. Jako datę corocznych obchodów wyznaczono dzień urodzin Mikołaja Kopernika w uznaniu jego wybitnych zasług na polu astronomii. Święto Nauki Polskiej ma stanowić inspirację do pójścia w ślady wybitnych polskich badaczy i wzmocnienia zainteresowania nauką.

***

Z okazji Dnia Nauki Polskiej wszystkim Naukowcom życzymy twórczej pracy i dalszych pomyślnych badań, jednocześnie dziękujemy Wam za istotny udział w rozwój naszego kraju. 

***

Przy okazji tego święta przypominamy sylwetkę i działalność naukową jednej z najwybitniejszych polskich uczonych – Marii Skłodowskiej-Curie, szczególnie bliskiej miejscu, w którym obecnie mieści się Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi przy ul. Krakowskie Przedmieście 66. To właśnie w tym budynku, w którym obecnie znajduje się siedziba Instytutu, w latach 1884–1886 Maria Skłodowska stawiała swoje pierwsze poważne kroki naukowe w dziedzinie fizyki i chemii. To tu wszystko się zaczęło.

***

„Działalność naukowa najwybitniejszej polskiej noblistki – MARII SKŁODOWSKIEJ-CURIE”

Pierwsze doświadczenia chemiczne i wyjazd na Sorbonę

Maria Skłodowska-Curie fizyczka, profesor Uniwersytetu Paryskiego, podwójna noblistka, ale przede wszystkim wielka Polka. Urodziła się 7 listopada 1867 r. w Warszawie jako najmłodsze dziecko Władysława, profesora matematyki i fizyki w szkołach średnich warszawskich, i Bronisławy z Boguskich, ciotki fizyka Józefa Jerzego Boguskiego, przełożonej pensji. Wzrastała więc w otoczeniu bardzo sprzyjającym skierowaniu się na drogę nauki. Zainteresowanie fizyką ujawniło się, gdy Maria była kilkunastoletnią dziewczynką, ale po raz pierwszy zetknęła się z tą dziedziną, gdy była małym dzieckiem i przyglądając się gablocie wypełnionej wagami, próbkami materiałów, elektrometrami dowiedziała się, że są to przyrządy fizyczne. Jakiś czas później zrozumiała, że nauki ścisłe bardzo ją interesują i pociągają, szczególnie świat pracy naukowej. W czerwcu 1883 r. skończyła ze złotym medalem gimnazjum rządowe. W roku 1884 jako studentka Uniwersytetu Latającego szczególnie interesowała się fizyką i matematyką. Wtedy także po raz pierwszy przestąpiła próg laboratorium przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Maria spędzała tam mnóstwo czasu wśród probówek, wag, kolb. Praca w laboratorium dawała jej bardzo dużo radości. Tam, najczęściej samodzielnie lub pod okiem swojego kuzyna, chemika i asystenta Dmitrija Mendelejewa – Józefa Boguskiego lub Napoleona Milicera przedzierała się przez gąszcz zagadnień dotyczących analizy chemicznej. W laboratorium fizycznym i chemicznym wykonywała badania z zakresu elektryczności, optyki i kalorymetrii. Zaś pod kierunkiem, prof. Milicera zapoznała się starannie z analizą jakościową i ilościową, co w przyszłości stało się bardzo przydatne przy wydzieleniu przez Marię radu.

 

Niedużo czasu poświęcać mogłam pracy w tym laboratorium – wspominała później Maria Curie – Zazwyczaj szłam tam dopiero wieczorem, po kolacji, albo też w niedzielę. Na ogół zresztą zostawiano mnie samej sobie, próbowałam więc tylko przerabiać doświadczenia, opisane w moich podręcznikach fizyki i chemii. Wyniki bywały nieraz zupełnie nie spodziewane… Od czasu do czasu nie oczekiwany pomyślny rezultat podniecał moją uwagę i wiarę we własne siły, kiedy indziej znów pogrążałam się w czarnej rozpaczy z powodu niepowodzeń i szkód, wywołanych przez mój brak doświadczenia. W sumie jednak Maria zaczęła w sobie rozwijać powoli zamiłowanie do badawczej naukowej pracy, przekonywując się jednocześnie własnym kosztem z tym, że postępy w tej dziedzinie robi się z trudem i bardzo powoli.
Po latach tak pisała wielka uczona o pracy w Muzeum Przemysłu i Rolnictwa: „Gdyby mnie w Warszawie dobrze nie nauczyli analizy – profesor Napoleon Milicer i jego asystent doktor Kossakowski, nie wydzieliłabym radu…”.

 

Wyjazd na Sorbonę

W 1891 r. w wieku 24 lat Maria Skłodowska-Curie miała już ukształtowany charakter i osobowość. Znamionowały ją zamiłowanie do badań doświadczalnych i spory zasób wiedzy. Po zawodzie miłosnym postanowiła poświęcić się nauce i zrealizować pragnienie studiowania nauk matematyczno-fizykalnych. Pod koniec listopada 1891 roku spakowała swoje rzeczy, kupiła najtańszy bilet IV klasy (bez przedziałów) na pociąg do Paryża i rozpoczęła czterodniową podróż, którą zakończyła na dworcu Gare du Nord. Zatrzymała się w mieszkaniu swojej siostry Broni i jej męża Kazimierza Dłuskiego.
W trakcie tygodnia Maria, w towarzystwie Broni, udała się na Sorbonę, aby zapisać się na zajęcia na Wydziale Nauk Ścisłych. W 1891 r. została studentką Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Uniwersytetu Sorbona. Była jedną z dwudziestu trzech kobiet pośród prawie dwóch tysięcy studentów tego wydziału. Pobierała nauki u tak znakomitych profesorów jak Paul Appell (późniejszy dziekan Wydziału), Gabriel Lippmann oraz Henri Pincare (matematyk i fizyk, którego badania z zakresu mechaniki nieba miały fundamentalne znaczenie dla zrozumienia naszego układu słonecznego). Panna Skłodowska była bardzo pilna i nie opuściła żadnego wykładu z fizyki i matematyki. Cały wolny czas spędzała w laboratorium i pogłębiała technikę laboratoryjną. Widząc jej wielkie zaangażowanie profesor Lippman – wykładowca fizyki – powierzył jej samodzielne badania, nad którymi przyszła wielka uczona pracowała z ogromną radością. Godzinami przeprowadzała jedno doświadczenie, porównywała wyniki oraz obliczenia.
Po kilku miesiącach mieszkania u Dłuskich, Maria wynajęła nieogrzewany pokój na poddaszu sześciopiętrowego budynku w Dzielnicy Łacińskiej. Był to pierwszy z czterech takich pokojów, które miała wynająć w ciągu następnych dwóch i pół roku. Dla Marii okres studiów to czas ciężkiej pracy i ubóstwa.


28 lipca 1893 roku Maria uzyskała licencjat nauk fizykalnych z pierwszą lokatą (z oceną „bardzo dobrze”) i rozpoczęła pracę w laboratorium Lippmanna, gdzie zajęła się badaniami nad magnetycznymi właściwościami różnych rodzajów stali. Dokładnie rok później, 28 lipca 1894 roku, otrzymała licencjat nauk matematycznych, zajmując drugą lokatę (z oceną „dość dobrze”) w całej grupie. Dwa lata później, w 1896 roku, zdała (z pierwszą lokatą) konkursowy egzamin nauczycielski, uprawniający do nauczania w żeńskich szkołach średnich.
Z powodu braku miejsca w laboratorium Lippmanna, Marii nie udało się początkowo poczynić zbyt wielkich postępów w swojej dziedzinie, ale za namową polskiego fizyka Józefa Wierusz-Kowalskiego (ucznia Wilhelma Röntgena, profesora we Fryburgu) spotkała się z mało znanym fizykiem, który był jednym z czołowych ekspertów Francji w dziedzinie praw magnetyzmu – Pierrem Curie, profesorem Miejskiej Szkoły Fizyki Przemysłowej i Chemii Przemysłowej w Paryżu. Służył jej fachową poradą w zakresie użycia najnowocześniejszego elektrometru kwadrupolowego, który udoskonalił wraz ze swoim bratem Jacques’em. Współpraca Marii z Piotrem zbliżyła ich do siebie i 26 lipca 1895 roku wzięli ślub cywilny w merostwie Sceaux pod Paryżem. Małżeństwo to zapoczątkowało współpracę naukową, która wkrótce miała nabrać światowego znaczenia.

Odkrycie polonu i radu

Maria Skłodowska-Curie w 1898 r. rozpoczęła prace nas doktoratem wybierając jako temat badanie źródła energii promieni uranowych, odkrytych przez Becquerela. Francuski chemik i fizyk Henri Becquerel (laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1903 za odkrycie promieniotwórczości) w roku 1896 r. odkrył nowe zjawisko: promienie wysyłane przez sole uranu, mają związek z fosforescencją i są podobne do promieniowania rentgenowskiego. Becquerel wykazał, że uran i jego związki samorzutnie wysyłają niewidzialne promienie przenikające przez ciała nieprzezroczyste, działające na kliszę fotograficzną i jonizujące powietrze. Sądząc, że temat ten został wyczerpany, Becquerel porzucił swe badania.

Maria Skłodowska-Curie postanowiła kontynuować te badania. Zainteresowała się szczególnie jonizacją, jako jedyną ilościowo mierzalną cechą ich właściwości. Becquerel oceniał jonizację promieni na podstawie prędkości opadania listków elektroskopu, sposób ten był mało dokładny. Maria postanowiła zerwać z praktykami ówczesnych badaczy nowych promieni. Po pierwsze, użyła do pomiaru przewodnictwa powietrza precyzyjnego i czułego elektrometru wyposażonego w kwarc piezoelektryczny (elektroskop połączony z komorą jonizacyjną). Prąd elektryczny przepływający przez zjonizowane powietrze w naładowanym kondensatorze był kompensowany przez prąd generowany w obwodzie kwarcu piezoelektrycznego. Wzmocnione w ten sposób natężenie prądu jonizującego, a stąd przewodnictwa, jest dokładną miarą aktywności badanego preparatu. Po drugie, postanowiła zbadać dostępne minerały, skały i inne substancje. Dzięki dokładnym pomiarom stwierdziła, że natężenie promieni Becquerela nie zależy od fizycznego stanu preparatu uranowego, ani od jego składu chemicznego, a tylko od zawartości uranu: jest do tej zawartości proporcjonalne.

W 1898 roku przeprowadzone przez uczoną badania doprowadziły do zdumiewających wyników. Curie doszła do wniosku, że w minerałach uranonośnych znajduje się jeszcze inny, nieznany pierwiastek, daleko bardziej promieniotwórczy. Wyniki badań Marii były na tyle interesujące, że Piotr Curie porzucił badania kryształów i przyłączył się do badań powadzonych przez żonę. Maria Skłodowska – Curie wraz z mężem zdali sobie bowiem sprawę z faktu, że odkryli nowy pierwiastek, mogli to potwierdzić metodą spektroskopową, polegającą na podgrzaniu danego pierwiastka do momentu, gdy stał się on jarzącym gazem, a następnie załamaniu światła, jakie emitował, za pomocą pryzmatu i analizie powstającego widma. Metodą tą odkryto wcześniej 8 nowych pierwiastków.

Wymagało to ogromnego nakładu pracy, którego końcowym efektem było odkrycie 13 lipca 1898 roku nowego pierwiastka nazwanego „polonem”. W „Sprawozdaniach Francuskiej Akademii Nauk” z lipca 1898 r. Piotr i Maria pisali: „… Przypuszczamy, że ciało, które wyodrębniliśmy ze smółki uranowej, zawiera nieznany jeszcze metal, zbliżony do bizmutu ze swoich właściwości chemicznych. Jeśli istnienie tego metalu się potwierdzi, proponujemy dla niego nazwę „polon” – od imienia ojczyzny jednego z nas”. Nazwa tego pierwiastka wybrana przez małżeństwo Curie stanowiła hołd dla ojczyzny Marii, tym większy, iż odnosiła się do kraju, który wówczas w sensie politycznym nie istniał na mapie Europy. Polska była pod zaborami i Maria liczyła, że odkrycie nagłośni sprawę polską na arenie międzynarodowej. Polon został w ten sposób pierwszym pierwiastkiem, którego nazwa odnosi się do wątku politycznego. Zanim się jeszcze pojawił jej pierwszy komunikat w „Sprawozdaniach..” pt. O nowym ciele promieniotwórczym zawartym w smółce uranowej, Maria posłała wzmiankę o tym do kraju, na ręce Józefa Boguskiego, kierownika laboratorium przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, w którym ongiś wzięła po raz pierwszy probówki i kolby do ręki. Wzmianka ta została ogłoszona w miesięczniku fotograficznym „Światło” mniej więcej w tym czasie co w Paryżu.

Warto dodać, że polon to pierwiastek chemiczny o liczbie atomowej 84, jest radioaktywnym, srebrzystym metalem, silnie toksycznym. Występuje naturalnie w złożach rud uranu, jako tlenek. Jego stężenie w tych rudach jest niewielkie. Ilość polonu w skorupie ziemskiej jest na tyle mała, że nie podaje się żadnych, nawet szacunkowych danych na ten temat. Znanych jest kilkanaście związków chemicznych polonu, które jednak nie mają żadnego praktycznego zastosowania ze względu na gigantyczny koszt produkcji samego polonu. W formie czystej był stosowany przez Rosjan do ogrzewania i jonizacji kabin statków kosmicznych.

Odkrycie polonu wywarło wielkie wrażenie w świecie nauki, zwiększone wkrótce odkryciem przez małżeństwo Curie 26 grudnia 1898 r., kolejnego pierwiastka o bardzo dużej radioaktywności, nazwanego ze względu na właściwościradem. Pierwiastek ten występuje naturalnie w rudach uranu, w formie tlenku RaO i wodorotlenku. Najważniejsze związki radu to sole chlorek i węglan, które były używane w terapii nowotworowej i do produkcji farb fluorescencyjnch. Obecnie rad nie jest już stosowany, ze względu na dużą radioaktywność, powodującą białaczkę u osób uczestniczących w produkcji soli radu. Rad nie posiada żadnej roli biologicznej. Jest obecny w kościach i tkankach ludzkich. W formie czystej jest srebrzystym, lśniącym i miękkim metalem. Posiada silne właściwości promieniotwórcze.

W „Sprawozdaniach Francuskiej Akademii Nauk” z 26 grudnia 1898 r. Piotr i Maria oznajmili istnienie w smółce uranowej drugiego promieniotwórczego pierwiastka. Oto urywek z tego komunikatu: „Wyżej wyszczególnione fakty każą nam przypuszczać, że w tym nowym związku promieniotwórczym znajduje się nowy pierwiastek, który proponujemy nazwać radem. Nowy ten związek zawiera na pewno znaczną ilość baru, mimo to jednak jest on silnie promieniotwórczy. Promieniotwórczość radu musi być zatem ogromna”.

Zwykłemu „szaremu” człowiekowi po przeczytaniu komunikatu o odkryciu radu ani przez myśl nie przyszłoby wątpić, że ów rad istnieje. Inaczej jednak zareagowali fizycy. Właściwości polonu i radu burzyły bowiem podstawowe teorie, w które uczeni wierzyli od wieków. Odkrycie ich wstrząsnęło całym ogromnym, gmachem wiedzy i zadało kłam najmocniej utrwalonym poglądom na budowę materii. Nic więc dziwnego, że fizycy zachowali ostrożność i, chociaż prace małżonków Curie nadzwyczaj ich interesowały, jednak zanim w nie uwierzyli, czekali na ich ostateczny rezultat.

Postawa chemików była jeszcze ostrzejsza. Chemicy z zasady wówczas dopiero uwierzą w istnienie jakiegoś ciała, kiedy je ujrzą, mogą go dotknąć, zważyć je, zanalizować, sprawdzić jego reakcję na różne odczynniki. Tymczasem zaś nikt jeszcze nigdy nie widział radu. Nikt nie znał jego ciężaru atomowego. I chemicy wierni swoim zasadom twierdzili, że „Nie ma ciężaru atomowego, nie ma radu. Pokażcie nam wasz rad, to wam uwierzymy”.
Na to, by móc pokazać rad i polon tym uczonym niedowiarkom, aby przekonać świat, że te „ich pierwiastki” naprawdę istnieją, aby i samym uwierzyć w to ostatecznie – państwo Curie musieli pracować przez cztery lata. Dalsze prace Marii i Piotra Curie miały na celu wyizolowanie tych pierwiastków. Wymagały one ogromnego wysiłku fizycznego i zostały zakończone powodzeniem.

Prace nad wyizolowaniem polonu i radu oraz przyznanie dwóch nagród Nobla

W latach 1898 – 1902 państwo Curie próbowali wyizolować polon i rad. Pracowali w prymitywnej i niedostosowanej do potrzeb szopie na podwórzu Szkoły Fizyki i Chemii. Maria Skłodowska-Curie tak wspominała ten okres: Nie mieliśmy ani pieniędzy, ani laboratorium, ani żadnej pomocy, by wykonać te trudne i ważne zadanie. Było to jakby tworzeniem czegoś z niczego … A jednak właśnie w tej nędznej szopie, spędziliśmy najlepsze i najszczęśliwsze dni tego życia, wyłącznie poświęconego pracy. Czasem cały dzień schodził na mieszaniu jakiegoś gotującego roztworu mieszadłem, prawie równie dużym jak ja sama.
Przez pierwszy rok małżeństwo Curie zajmują się wspólnie chemicznym wydzielaniem radu i polonu oraz badaniem promieniotwórczości stopniowo otrzymywanych coraz aktywniejszych związków. Wkrótce jednak uznali, że bardziej celowe będzie rozdzielić zakres działań. Piotr dążył do ścisłego określenia właściwości radu i do bliższego wniknięcia w jego istotę. Maria kontynuowała pracę chemiczną, która ją miała doprowadzić do otrzymania czystych soli radu.
Musiałam – napisała w swej książce Maria – przerabiać do dwudziestu kilo materiału naraz, skutkiem czego szopa nasza była zastawiona wielkimi naczyniami, pełnymi roztworów i osadów. Wyczerpywało mnie bardzo przenoszenie tych naczyń i przelewanie ich zawartości oraz mieszanie całymi godzinami mas, gotujących się w żelaznym kotle. Ale rad uparcie chciał zachować swą tajemniczość.

Musiało minąć kilka lat, zanim pani Curie otrzymała własną pracownię, dostosowaną do poziomu nauki. We wspomnianej szopie Curie przerobiła osobiście tonę odpadków fabrykacji soli uranowych z Joachimstalu (miasto górnicze znane od XVI wieku, kiedy odkryto tu bogate złoża srebra. Ponowny rozkwit miasta w XX wieku związany jest z odkryciem rud uranu) w Czechach, udzieloną jej bezinteresownie przez rząd austriacki, a następnie jeszcze siedem dalszych ton, zakupionych za pomocą Intitute de France. Umożliwiło to otrzymanie większych ilości tych pierwiastków oraz zbadanie ich własności. Było to konieczne, ponieważ bez otrzymania czystych preparatów i oznaczenia ciężarów atomowych wolno było nauce mieć wątpliwości co do całej sprawy. Maria Curie nie tylko była pewna swych odkryć, ale nawet znalazła wyjaśnienie dla promieniotwórczości, przypisując ją procesowi atomowego przekształcania się (1899). Jej przypuszczenie okazało się słuszne. W 1902 r. udało się Marii otrzymać decygram czystego preparatu radowego i wreszcie oznaczyć ciężar atomowy; rad więc musiał zostać uznany oficjalnie.

W międzyczasie Piotr Curie wraz z Becquerelem (bekerel) przeprowadzili badania wpływu promieniowania wysyłanego przez radonośny chlorek baru na żywe organizmy i ludzką skórę. Z badań tych narodziła się curieterapia, czyli metoda leczenia polegająca na stosowaniu radu i innych naturalnych substancji promieniotwórczych do leczenia, przede wszystkim nowotworów złośliwych. Jednocześnie już pod koniec XIX w., wkrótce po wynalezieniu promieni X, wiele osób zaczęło chorować na białaczkę i nowotwory skóry. Jednymi z nich były robotnice malujące wskazówki zegarków luminescencyjnym radem. Często chorowały na raka języka, bo oblizywały włosie pędzelków. O szkodliwości naświetlań przekonali się pionierzy curieterapii, jak nazywano wtedy radioterapię.

W 1900 r. Maria objęła stanowisko nauczycielki w Ecole Normale Superieure dla dziewcząt Sevres (sewr) pod Paryżem. W czerwcu 1903 roku obroniła pracę doktorską i uzyskała stopień doktorski, po sześciu prawie latach pracy badawczej nad stworzoną przez siebie dziedziną. Podczas obrony dysertacji doktorskiej była zdecydowanie większym specjalistą z zakresu promieniotwórczości niż egzaminujący ją profesorowie. Wkrótce zyskała sobie uznanie całego świata naukowego, przez wygłoszenia odczytu o promieniotwórczości w Royal Institution w Londynie.

***

W 1903 roku Piotr Curie dowiedziawszy się od Gustawa Miftag – Lefflera członka, Szwedzkiej Akademii Nauk, że jest nominowany bez Marii, do nagrody Nobla z fizyki, zwrócił się z pisemną prośbą o docenienie zasług żony w pracy badawczej. Prośba ta została pozytywnie rozpatrzona i w tym samym roku otrzymują oni oficjalny list o przyznaniu im wspólnie z H. Becquerelem nagrody Nobla. Maria Curie wraz z mężem Piotrem Curie oraz z Henri Antoine Becquerelem 10 grudnia 1903 roku została laureatem Nagrody Nobla z fizyki za badania promieniotwórczości naturalnej, a także za odkrycie polonu i radu. Choroba małżonków przeszkodziła im w wyjeździe do Sztokholmu po odbiór nagrody, zrobili to dopiero w 1905 roku.
W 1904 roku utworzono na Sorbonie specjalną Katedrę Fizyki dla Piotra Curie, a Marię mianowano adiunktem i kierownikiem laboratorium przy tej katedrze. Niestety laboratorium to nie zdążyło powstać za życia Piotra. Mąż Marii 19 kwietnia 1906 r. zginął tragiczną śmiercią, przejechany przez wóz ciężarowy. Po tym zdarzeniu kobieta nie załamuje się i w październiku obejmuje profesurę fizyki po mężu na Uniwersytecie Sorbona, z początku wykładając ze zleceniem, a od listopada 1908 r. ze stałą nominacją jako pierwsza kobieta na takim stanowisku w Sorbonie.


Po śmierci męża spadło na Marię prowadzenie pracowni, do której przybywali z różnych stron świata badacze celem dalszego kształcenia w zakresie radioaktywności. Wkrótce powróciła do badań nad radem, otrzymała 4 decygramy chlorku baru. W 1907 roku powtórzyła wyznaczenie masy atomowej radu i uzyskała dokładną wartość 226,45, a w 1910 roku przy pomocy chemika André-Luisa Debierne otrzymała metaliczny rad. We wrześniu 1910 roku wzięła udział w Międzynarodowym Kongresie Radiologicznym w Brukseli, gdzie powierzono jej sporządzenie międzynarodowego wzorca radu, i pracę tę wykonała w sierpniu 1911 roku.
Maria Curie w 1911 roku brała udział w I Kongresie Solvajowskim (Rada Fizyki Solvaya – konferencje naukowe koncentrujące się na kluczowych otwartych problemach w dziedzinie fizyki i chemii) w Brukseli poświęconym teorii kwantów promieniowania. Spotkała tam najwybitniejszych naukowców epoki, m.in. Alberta Einsteina. Maria, wyprzedzając panujące wówczas poglądy naukowe, wyraziła podczas kongresu przekonanie, że wewnętrzna cześć atomu jest siedliskiem promieniotwórczości. Uczestniczyła także w sześciu następnych Radach Fizyki Solvaya i była członkiem Międzynarodowego Komitetu, który wraz z Radą Administracyjną stał na czele Międzynarodowego Instytutu Fizyki Solvaya.
Po powrocie do Paryża, w listopadzie 1911 roku Maria dowiaduje się, że przyznano jej drugą nagrodę Nobla, tym razem z chemii za pracę nad własnościami chemicznymi i fizycznymi polonu i radu oraz za prace dotyczące metod wyodrębniania, oczyszczania i pomiaru aktywności pierwiastków promieniotwórczych, w tym za otrzymanie radu w stanie czystym. Tym razem osobiście odebrała nagrodę. W przemówieniu wygłoszonym podczas ceremonii odebrania Nagrody Nobla w dniu 10 grudnia 1911 roku Maria Curie omówiła własne odkrycia i podkreśliła zasługi Piotra. Był to jedyny jak dotąd przypadek udzielenia tej samej nagrody po raz drugi tej samej osobie.

Budowa Instytutu Radowego. Prace naukowe, odznaczenia i zaszczyty

W 1912 roku delegaci Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, pod przewodnictwem Henryka Sienkiewicza, namawiali bezskutecznie Marię Skłodowską-Curie do powrotu do Polski. Odmówiła jednak ze względu na zły stan zdrowia i z obawy, że nie zdoła zorganizować nowej pracowni radiologicznej, ale także z powodu planów związanych ze zorganizowaniem budującego się w Paryżu Instytutu Radowego, imienia jej męża. Instytut został wybudowany w 1914 r. ze środków Uniwersytetu Paryskiego i Instytutu Pasteura, jednak wybuch I wojny światowej, wstrzymał dalsze plany związane z jego działalnością. Maria wraz z córką Ireną oddały się pracy samarytańskiej, zorganizowały wojskowe ruchome stacje służby rentgenologicznej, w których same brały aktywny udział i szkoliły do ich obsługi personel. Maria Curie zorganizowała leczenie promieniotwórczością. Do naświetlania przygotowywała rurki z promieniotwórczą emanacją wydzielaną przez rozpadający się rad. Urządziła kilkadziesiąt lotnych stacji rentgenowskich w automobilach, z którymi sama jeździła po szpitalach polowych i ambulansach, robiąc zdjęcia i biorąc niemal bezpośredni udział w operacjach. Oprócz tych lotnych, zorganizowała dwieście stacji rentgenowskich, z czego korzystało ponad milion rannych. Kilka lat po zakończeniu działań wojennych Maria szczegółowo opisała działalność służby rentgenowskiej i radiologicznej w czasie wojny. W roku 1918 Irena uzyskała licencjat z fizyki i została asystentką matki.

 

W Instytucie Radowym ponownie uruchomionym po wojnie, Maria pracowała aż do śmierci. Utworzono w nim dwa działy: fizyczno-chemiczny i biologiczno-lekarski. Dyrekcję pierwszego powierzono Marii, drugiego lekarzowi, Claudiusowi Regaud. W następnych latach wytrwale kontynuowała badania naukowe nad promieniotwórczością polonu. Opracowała metodę otrzymywania silnych źródeł polonowych i stworzyła chemię polonu.

Przez ostatnie piętnastolecie życia Marii wyszło z Instytutu 483 prac naukowych, z czego 36 jej osobistych.
W 1921 roku dzięki amerykańskiej dziennikarce Marie Mattingley-Moloney, redaktorce pisma „The Delineator”, Maria wyjechała z córkami do Stanów Zjednoczonych, tam spotkała się z prezydentem Warrenem G. Hardingiem. Otrzymała wtedy w prezencie od amerykańskich kobiet gram radu zamknięty w szkatułce, do której złoty kluczyk wręczył jej prezydent Harding.
Od tego czasu Maria wiele podróżowała po Europie i po obu Amerykach, przyjmowana wszędzie owacjami i honorami.

***

W 1934 r. Maria czuła się już coraz gorzej: była osłabiona, miała gorączkę i dreszcze. Lekarze jednak nie kojarzyli tych objawów z nadmiernymi dawkami promieniowania radiacyjnego, na które przez wiele lat była narażona. Zdiagnozowali grypę, później twierdzili, że ma gruźlicze zmiany w płucach i zaproponowali, żeby wyjechała do sanatorium. Choroba pokonała ją 4 lipca 1934 r. Maria została pochowana dwa dni później, wedle jej życzenia cicho i skromnie, w Sceaux pod Paryżem, razem z mężem, miała 67 lat.

Maria Skłodowska-Curie uzyskała w swym pracowitym życiu ogromną liczbę dowodów uznania w postaci nagród naukowych, doktoratów honorowych, orderów i odznaczeń państwowych. Przed śmiercią męża ogłosiła 20 prac naukowych, potem 60 dalszych. Otrzymała ponad 100 honorowych tytułów, w tym ponad 20 doktoratów honoris causa. Odznaczona została także Legią Honorową – najwyższym odznaczeniem nadawanym przez rząd francuski.
W 1903 roku Royal Society (Towarzystwo Królewskie) w Londynie przyznało Marii i jej mężowi jedno z najwyższych odznaczeń w świecie naukowym: medal Davy’ego. Amerykański Instytut Franklina odznaczył Marię medalem Elliotta Cressona (1909), a Royal Society of Arts medalem Alberta (1910). Natomiast American Philosophical Society w Filadelfii przyznał jej medal Johna Scotta oraz medal Benjamina Franklina (1921). W roku 1931 otrzymała złoty medal American College of Radiology.
W 1904 roku Maria Skłodowska została członkiem Royal Institution of Great Britian oraz Towarzystwa Chemicznego w Londynie. Cztery lata później została członkiem korespondentem Rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu. W 1910 roku wybrano ją na członka Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego oraz członka korespondenta Szwedzkiej Akademii Nauk.
W roku 1921 Maria Curie otrzymała honorowe obywatelstwo Nowego Jorku, a trzy lata później rodzinnego miasta, Warszawy. W 1922 roku członkowie paryskiej Akademii Medycznej przyjęli do swego grona wybitną uczoną w uznaniu zasług w odkryciu radu i stworzeniu nowej gałęzi wiedzy medycznej – curieterapii. W tym samym roku została członkiem Międzynarodowej Komisji Współpracy Intelektualnej, a w 1928 roku została wybrana jej wiceprezydentem.
Maria, jako pierwsza kobieta – nie lekarz w 1929 roku uzyskała pierwszy honorowy tytuł członka Międzynarodowego Zrzeszenia Lekarek, organizacji założonej w 1918 r. w Nowym Jorku. W tym samym roku została członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Medycznego i Dentystycznego w Cleveland (Ohio).
Wśród wielu tytułów honorowych kilkanaście ma ścisły związek z medycyną, m. in.: członek współpracujący Cesarskiego Instytutu Medycyny Eksperymentalnej w St. Petersburgu (1912), członek honorowy Towarzystwa Fizyko-Medycznego w Moskwie (1914), członek honorowy Rumuńskiego Towarzystwa Hydrologii Medycznej (1921) i wiele innych.

Nazwisko Curie zapisało się po wsze czasy w historii ludzkości, w historii nauki: fizyki, chemii, medycyny. Nazwiskiem Curie nazwano jeden z pierwiastków chemicznych, cały dział lecznictwa, podstawową jednostkę promieniotwórczości oraz kilka materiałów zawierających pierwiastki promieniotwórcze. Nazwisko Curie noszą liczne placówki naukowe, ulice i place w różnych krajach. Dzięki badaniom małżonków Curie doszło do odkrycia rozszczepienia jądra atomowego uranu, co umożliwiło wyzwolenie energii na skalę przemysłową w reaktorach. Reaktor jądrowy dostarcza promieniowania jądrowego równego promieniowaniu wielu ton radu i jest wytwórnią licznych izotopów promieniotwórczych mających zastosowanie w badaniach naukowych, medycynie, przemyśle i rolnictwie. Z dumą myślimy o tym, że nasza rodaczka Maria Skłodowska – Curie położyła podwaliny pod te osiągnięcia.

Również Francja jest dumna z osiągnięć naszej rodaczki. W marcu 1994 r. prezydent François Mitterand wyraził żal, że w Panteonie francuskiej nekropolii narodowej nie została pochowana żadna zasłużona dla Francji kobieta. Prasa francuska rozpisywała się wówczas na temat Marii Skłodowskiej – Curie, doceniono to co zrobiła dla nauki francuskiej. Uznano, że jej prochy powinny spocząć wśród prochów wielu wybitnych Francuzów. 8 marca 1995 r. prezydent Mitterand podpisał dekret w sprawie przeniesienia do Panteonu prochów małżonków Curie. 20 kwietnia 1995 r. przy udziale prezydentów Francji i Polski – François Mitteranda i Lecha Wałęsy przewieziono prochy Marii Skłodowskiej – Curie oraz jej męża Piotra Curie do Panteonu. Na jego frontonie widnieje napis: „Wielkim ludziom – pełna uznania ojczyzna”.


Na koniec przytoczę przesłanie Marii Skłodowskiej-Curie dla przyszłych pokoleń:

Rozwijać pracownie naukowe, które Pasteur nazwał „świętemi przybytkami ludzkości”, – ułatwiać zadanie tym, co pracują dla nauki, – otaczać opieką młodzież pragnącą wiedzy, aby pozyskiwać pracowników przyszłości, – stwarzać warunki, w których by wrodzone a cenne zdolności mogły się uświadamiać i poświęcać służbie ideału, jutro prowadzić społeczeństwo drogą rozwoju potęgi tak duchowej, jak materialnej.

Aleksandra Szymańska
Fot. domena publiczna

Zachęcamy również do przeczytania, innych ciekawych materiałów o wybitnej Polce, jakie ukazały się na stronie Instytutu.

153. Rocznica urodzin Marii Skłodowskiej-Curie. Rozmowa z prof. Tomaszem Pospiesznym autorem książki o wybitnej Polce

To tu wszystko się zaczęło!