Pączki z przeróżnymi nadzieniami, w cukrze pudrze lub lukrze, oponki, racuchy oraz faworki – trudno dziś wyobrazić sobie Tłusty Czwartek bez tych przysmaków na stole. Prawdopodobnie to jedyny dzień w roku, kiedy nawet osoby najbardziej konsekwentnie przestrzegające diety, nie są w stanie odmówić sobie smażonych w głębokim tłuszczu przysmaków. Skąd wzięła się ta tradycja i czy zawsze królem tego dnia był pączek?

Dziś Tłusty Czwartek obchodzony jest w ostatni czwartek przed Wielkim Postem, jednak podobne święto znano już w czasach pogańskich – wtedy w taki sposób świętowano odejście zimy i zbliżającą się wiosnę. W tradycji chrześcijańskiej dzień ten zaczyna ostatni tydzień karnawału i jest czasem, kiedy można a wręcz trzeba sobie pofolgować przed nadchodzącym długim okresem postnym. Sama nazwa karnawał pochodzi z języka włoskiego i oznacza „pożegnanie mięsa”. Z mięsem jest także związana inna nazwa Tłustego Czwartku – mięsopust. Wyraźnie wskazuje to na fakt, że to nie pączki były tego dnia głównymi potrawami na stołach. Zasada była prosta – należało wtedy jeść jak najbardziej tłusto i kalorycznie. W bogatych, szlacheckich domach jedzono więc bardzo dużo mięsa – głównie dziczyzny. W domach chłopskich królowała słonina, smalec czy kapusta i kasza ze skwarkami. Nie stroniono również od alkoholu. Znano także pączki, ale niewiele miały one wspólnego z okrągłymi, słodkimi, pulchnymi bułami, które dziś noszą to miano. Pierwsze pączki wypiekano z ciasta chlebowego, a nadziewano je słoniną lub skwarkami. Nie były one miękkie i pulchne, ale raczej twarde. Jędrzej Kitowicz, opisując staroświeckie potrawy mawiał, że pączek taki „trafiwszy w oko, mógłby je podsinić”.  

Słodkie pączki znane są na naszych terenach od XVI wieku. Słodycz tę zawdzięczamy prawdopodobnie wpływom kuchni arabskiej i otrzymywano ją poprzez zanurzanie ciasta w miodzie. Wtedy też pojawiło się inne nadzienie – do niektórych pączków wkładano migdały lub orzechy, a trafienie na taką niespodziankę zwiastowało wyjątkowe szczęście i pomyślność.

Pulchności nabrały pączki dopiero w XVIII wieku. To wtedy do ciasta zaczęto dodawać drożdży co sprawiło, że wyroby stały się bardziej miękkie i nabrały regularnego, okrągłego kształtu.

Bardzo długo słodkie, smażone w głębokim tłuszczu pączki były popularne głównie w bogatych dworach szlacheckich. Uwielbiali je królowie – ponoć regularnie pojawiały się podczas urządzanych przez Stanisława Augusta obiadów czwartkowych. Pod strzechy zawędrowały dopiero w XIX wieku.

Równie popularne jak pączki są tego dnia na polskich stołach faworki. Tradycyjnie wypiekano je na Litwie i w Niemczech. Na naszych terenach szczególnie popularne były na Śląsku. Według legendy pierwsze faworki powstały całkowicie przypadkiem, przez błąd cukiernika, który to wrzucił do gorącego oleju pasek ciasta, z którego miały powstać pączki. Ciasto zezłociło się i skręciło w warkocz. Aby jedzenie się nie zmarnowało cukiernik posypał je cukrem. Ponieważ „wynalazek” okazał się nadzwyczaj smaczny, zyskał wielką popularność wśród łasuchów. Nazwa faworki pochodzi z języka francuskiego, gdzie „faveur” oznacza wstążkę. Często faworki przygotowywały młode dziewczyny szukające męża – tym wyrobem chciały udowodnić jak dobrymi są gospodyniami.

Poniżej ciekawy materiał na temat zwyczajów związanych z okresem karnawału… 

Od Nowego Roku po Popielec – dawne zwyczaje ludowe

Z Tłustym Czwartkiem wiąże się tzw. comber. Była to zwyczajowa zabawa odbywająca się w tym okresie. Choć tradycję tę znano w wielu regionach najsławniejszy jest krakowski „babski comber”. Legenda mówi, że przed laty władzę w Krakowie sprawował burmistrz o nazwisku Combr lub Comber. Miał on nie przepadać za kobietami, a szczególnie dręczył przekupki – nakładał na nie srogie grzywny, wtrącał do więzienia, targał za włosy. Gdy umarł – a miało to miejsce właśnie w Tłusty Czwartek, w mieście zapanowała radość. Od tamtej pory w każdą rocznicę jego śmierci przekupki urządzały huczną zabawę. Poprzebierane wkraczały o świcie do miasta niosąc słomianą kukłę, która miała wyobrażać Combra. W trakcie zabawy kukła była rozszarpywana, a kobiety zaczynały zaczepiać przechodzących mężczyzn, którzy musieli oddawać wierzchnie okrycie, aby odpokutować za winy Combra. Co przystojniejsi mogli wykupywać się całusami, a bogaci datkami. Zwyczaj ten był popularny do 1846 roku, kiedy to władze austriackie zabroniły kultywowania tej tradycji.

Dawniej w Tłusty Czwartek jadano naprawdę ciężko i do syta. Według powiedzenia należało wtedy jeść tyle razy, ile razy pies zamerda ogonem. Wierzono, że duża ilość pożywienia spożytego w Tłusty Czwartek zapewni obfitość plonów, szczęście i dobrobyt. Dziś większość z nas świętuje ten dzień jedynie symbolicznie, ale wciąż żywa jest wiara, że należy zjeść choćby jednego pączka lub kilka faworków, aby cieszyć się pomyślnością do końca roku. Zatem smacznego!

A jeśli chcecie więcej się dowiedzieć o tradycjach związanym z tym dniem zapraszamy do obejrzenia filmiku  nakręconego przez GOKR Kościelisko, w którym o tłustym czwartku opowiada Anna Nędza – Kubiniec. Materiał można znaleźć pod tym linkiem: https://youtu.be/ulS6B9nQvgI

Tekst: Magdalena Trzaska