Wigilia, Boże Narodzenie. Dni, które dla nas chrześcijan są jednymi z najważniejszych w roku. Czekamy na nie, staramy się do nich najlepiej jak potrafimy, przygotować. Jaką choinkę wybrać? Jodłę, sosnę, a może świerk. Duży czy mały. Jak ubrać wybrane drzewko. Czy tradycyjnie w bombki, w tym te najcenniejsze pamiętające naszych dziadków, czy może nowocześnie w kokardy, figurki itd. Mamy same dylematy, ale pełne radości i czekania na ten moment, gdy siadając do wigilijnego stołu wszyscy w świątecznym nastroju podzielimy się opłatkiem i uściskamy życząc sobie takiego ciepła przez cały rok.

Nawet nie przeszkadza nam w te dni panująca epidemia, staramy się o niej chociaż na chwilę zapomnieć, chyba, że jej skutki dotyczą nas samych lub naszych bliskich. I to niekoniecznie to musi być choroba, ale też sprawy życiowe, takie jak chociażby niemożność spotkania z rodziną, obawiającą się zakażenia groźnym wirusem. Dlatego, gdy chwilę się zastanowimy, to dochodzimy do wniosku, że chociaż nasze przywiązanie do tradycji jest bardzo duże, to jednak musimy przyznać, iż w tym roku jest inaczej niż było dotychczas. Świat się zmienił, jest bardziej zamknięty, słowo izolacja już nas nie dziwi i nie przeraża. Wiemy, że to codzienność, w której musimy się odnaleźć.
Dzisiaj ogromna większość przedsiębiorstw, często rodzinnych, przeżywa ciężkie chwile. Pandemia spowodowała, iż tworzony latami biznes jest nieaktywny i nie tylko nie zarabia, ale przynosi straty, które z jakichś środków trzeba pokrywać. W stu procentach nie pomogą chociażby najlepsze rządowe i samorządowe tarcze ochronne, czy zwolnienia podatkowe. Konieczny jest powrót do normalnego funkcjonowania, a przecież nie wiadomo kiedy będzie możliwe zniesienie systemu obowiązujących obecnie zakazów i ograniczeń.
Czy my sami możemy zrobić coś, by wspomóc tych, którzy w tej chwili walczą o przetrwanie? Pomóc naszym sąsiadom, znajomym, zupełnie obcym ludziom w godnym spędzeniu Świąt i w przetrwaniu tego trudnego czasu?
Możemy i powinniśmy. Musimy tylko inaczej spojrzeć na pewne sprawy, zapomnieć o pewnych przyzwyczajeniach, schematach funkcjonowania. Z pewnością dzisiaj nie pomożemy przedsiębiorcom, którzy zainwestowali w małe hotele, pensjonaty, czy pokoje gościnne. Dopóki obowiązują ograniczenia pandemiczne, to niemożliwy jest świąteczno-noworoczny wyjazd do takich ośrodków.

 

Natomiast już teraz możemy wspomóc naszą gastronomię. W tym roku nie będzie firmowych Wigilii i spotkań świątecznych. Nie planowane są też bale sylwestrowe. Kawiarnie, bary, restauracje starają się przetrwać okres przymusowego zamknięcia specjalizując się w sprzedaży na wynos. Oferują swoje najlepsze produkty, często z dostawą do domu. Dlatego może, w obecnych warunkach, niech one nam przygotują wigilijną kolację i całe świąteczne menu. Jeżeli ktoś nie przepada za wielogodzinnym spędzaniem czasu w kuchni, to ma jedyną niepowtarzalną szansę, by to zmienić. Jeżeli ktoś nie lubi gotować i nie najlepiej czuje się w kuchni to niech zaoszczędzi sobie trudu i zamówi gotowe pojedyncze dania lub całe zestawy świątecznych potraw i wspomoże tych, którzy mają ostatnio bardzo ciężko. Oni przygotują nam tradycyjne specjały, które goszczą tradycyjnie na naszych stołach w okresie Świąt Bożego Narodzenia.
Pandemia sprawiła też, że bardzo oddaliliśmy się od siebie. Wszelkie ograniczenia we wzajemnych kontaktach to przecież nie fanaberia, ale zwykła konieczność, jeżeli chcemy by ten ciężki czas minął jak najszybciej. Być może dlatego zamknięci w naszych czterech ścianach często nie zauważamy, że obok nas mieszkają ludzie, którzy zupełnie stracili możliwość kontaktu z innymi. Najczęściej to samotne, starsze osoby, często schorowane i nie mogące w obecnych warunkach normalnie funkcjonować. Do wielu z nich nie będzie mogła w tym roku przyjechać rodzina. Pomóżmy im, zróbmy zakupy, podzielmy się opłatkiem, zachowując odpowiednią odległość, podzielmy się przygotowanymi lub zamówionymi świątecznymi specjałami, porozmawiajmy. Dajmy im chwilę radości, moment rodzinnego ciepła. Pamiętajmy, że pomagając takim osobom pomagamy samym sobie. Zaangażowanie zaś rodziny w taką pomoc, a szczególnie młodego pokolenia, spowoduje uwrażliwienie ich na potrzeby drugiego człowieka i nie zamykanie się na problemy innych ludzi, żyjących wokół nas. To tak niewiele, a jednak tak wiele.

Tekst: Elżbieta Osińska

Więcej o Akcji Adwentowej:

Przygotujmy się na Święta Bożego Narodzenia