Koło Gospodyń Wiejskich „Boróweczki” w Srebrnym Borku w gminie Szumowo (pow. zambrowski, woj. podlaskie) powstało w 2016 roku na miejscu wcześniejszego, które działało w miejscowości wiele lat temu. Od 2019 roku jest zarejestrowane w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Obecnie do Koła należy 36 osób, w tym 9 Panów, którzy pomagają swym koleżankom zarówno w pracach typowo męskich jak i kulinarnych. Koło działa bardzo aktywnie, bierze udział w licznych konkursach, olimpiadach czy akcjach charytatywnych. Podtrzymuje dawne tradycje i obyczaje. Przygotowane przez członkinie Koła regionalne potrawy znane na Podkarpaciu czy Lubelszczyźnie były prezentowane podczas Festiwalu Na Kulinarnym Szlaku Wschodniej Polski. Członkowie Koła wciąż mają nowe pomysły, które z wielkim zapałem wprowadzają w życie. Koło jest laureatem konkursu na Tradycyjne potrawy i przetwory z gęsiny zorganizowanego przez Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. W kategorii „Wyroby w opakowaniu szklanym” pierwsze miejsce zajął ich przepis na „Smarowidło z podlaskiej gąski”.

Rozmowa z Panią Katarzyną Kornet – członkinią Koła Gospodyń Wiejskich „Boróweczki” ze Srebrnego Borku

Koło Gospodyń Wiejskich „Boróweczki” jest laureatem konkursu na “Tradycyjne potrawy i przetwory z gęsiny”. Jak to się stało że zgłosiły się Panie do naszego konkursu?

O konkursie dowiedziałyśmy się z portalu „Podlaskie na ławeczce”. Wzięłyśmy w nim udział z ogromną przyjemnością, a że w sąsiedztwie mamy dużego hodowcę gęsi postanowiłyśmy spróbować. Właściciel tej hodowli, jak tylko dowiedział się, że gęsi potrzebne nam są do udziału w konkursie NIKIDW to po prostu nam je podarował! Dzięki jego uprzejmości miałyśmy z czego te potrawy przyrządzić i nie musiałyśmy ich kupować. Potem było już z górki (śmiech). Chciałam jeszcze dodać, że do konkursu zgłosiłyśmy nie tylko „Smarowidło z podlaskiej gąski, ale także szyjkę nadziewaną gąskami (zazwyczaj nadziewamy ziemniakami) …a nawet maść nagietkową. A jeśli chodzi o smarowidło to jest to taka zdrowsza alternatywa dla smalczyku. U nas zawsze jak jest jakaś impreza plenerowa to na naszym stoisku można skosztować swojski chlebek (pieczony przez nas), ogórki kiszone zrobione z naszych ogrodów i do tego właśnie smalczyk lub smarowidło z gęsiny. Kanapeczki w takim wydaniu cieszą się dużym powodzeniem.

 

Czy w przypadku zgłoszenia do tego konkursu korzystały Panie z tradycyjnych przepisów rodzinnych? Czy mają Panie doświadczenie w przyrządzaniu gęsiny?

Przepisy każdy w domu jakieś miał. A jeśli chodzi o gęsinę, to nie jest to może aż tak popularny produkt, z którego często robimy potrawy, ale robimy – np. pierogi. My po prostu lubimy bawić się smakami. W naszych ogrodach jest bardzo dużo ziół, warzyw i owoców … takich innych, nietypowych np. morwa czarna, stewia, lippia, arcydzięgiel czy jarzębina, które lubimy wykorzystywać. Staramy się wkładać w nasze gotowanie dużo serca i zawsze musi być coś oryginalnego i nietypowego. U nas nie mogą być np. zwyczajne pierogi z mięsem, ale już pierogi z gęsiną i jarzębiną, to jak najbardziej. Tak się u nas utarło, że potrawa musi być wyjątkowa, pięknie ozdobiona, a naszych przepisów nikt nie znajdzie w internecie. Mamy w sobie taką ciekawość nowych smaków. Gdzieś wyczytałyśmy, że z mięsem dobrze smakuje jarzębina – to od razu zrobiłyśmy pierogi w takim wydaniu. Na festiwalu w lubelskiem zdobyły one drugie miejsce. Warto dodać, że pierogi na festiwal przygotowałyśmy w 16 smakach. Robimy też knedle, babę ziemniaczaną, gołąbki z kaszą gryczaną, ciasta np. serniki często dekorujemy dziką różą. Płatki z róży same zrywamy, potem ucieramy je z cukrem, do tego musi być drewniany wałek. Nie może być to zrobione w maszynie – bo wtedy płatki tracą kolor.

Z ciekawości zapytam, jaki smak ma jarzębina?

Jarzębina jest słodka, ale z nutką goryczki, nie można jej dodać zbyt dużo do mięsa. Poza tym robimy np. nalewki, konfitury, rogaliki z marmoladą z jarzębiny, jej smak jest bardzo oryginalny. Polecamy spróbować.

A wracając do gęsi, czy w regionie skąd Panie pochodzą w wielu gospodarstwach utrzymuje się to ptactwo?

Jest jeden Pan, który jest dosyć dużym hodowcą, to właśnie od niego otrzymałyśmy gęsi na konkurs. On ma ich kilka tysięcy, sprzedaje i wozi te gęsi po całej Polsce.

 

Koło powstało w 2016 roku, co się wydarzyło przez te 4 lata? Jakie działania Państwo zapoczątkowali?

Jesteśmy Kołem bardzo aktywnym, które bierze udział w licznych konkursach, olimpiadach, czy akcjach charytatywnych. Staramy się równie podtrzymywać dawne tradycje i obyczaje. Chodzimy w tak zwane zapusty lub z gwiazdą kolędniczą. Często też wyjeżdżamy na różne festyny, dożynki zarówno te gminne, jak i na wyższych szczeblach, mamy tam swoje stoiska. Nasze pierogi, ale i inne regionalne potrawy, znane są np. na Podkarpaciu czy Lubelszczyźnie, Reprezentowaliśmy je podczas Festiwalu Na Kulinarnym Szlaku Wschodniej Polski. Wzięłyśmy udział w akcji ,,Kupuj świadomie – Produkt Polski’’, gdzie nagrałyśmy piosenkę i teledysk opowiadający o polskich produktach i naszym pięknym Podlasiu. Piosenkę – myślę, że bardzo fajną i wpadającą w ucho – można zobaczyć na naszej stronie FB. W nagraniu teledysku brało udział wiele osób, w tym nasze dzieci i panowie należący do koła. Angażowali się wszyscy. Ubraliśmy się w nasze stroje, przygotowaliśmy smaczne potrawy z polskich produktów i pokazaliśmy jak piękne i różnorodne jest Podlasie. Ułożyłyśmy słowa do piosenki – to nasza autorska piosenka i to nie pierwsza, bo wcześniej napisałyśmy już piosenkę o naszej miejscowości.
Planów i pomysłów było zawsze bardzo dużo, wszyscy nasi członkowie są bardzo kreatywni i zaangażowani. Niestety czas pandemii trochę ograniczył nasze działania. Ale staramy się brać udział w różnych konkursach, nie izolować się, chcemy się spotykać i działać. Bierzemy udział w akcjach charytatywnych. Staramy się także podtrzymać tradycje i obyczaje. Chcemy coś przekazać innym, szczególnie dzieciom, aby poznały piękno naszych polskich zwyczajów.

Gdzie powstają te wspaniałe inicjatywy? Jest takie miejsce w Srebrnym Borku gdzie Koło może się spotykać?

Tak, jest takie miejsce, to remiza strażacka. W naszej miejscowości działa OSP, z którą bardzo dobrze nam się współpracuje. Strażacy są zawsze chętni do pomocy. W remizie mamy kuchnię, którą, dzięki wygranym w konkursach, sami sobie wyposażyliśmy. Mamy też salę, która wymaga lekkiego odświeżenia, ale wszystko w swoim czasie. Wspólnie ze strażakami dbamy o świetlicę i teren wokół niej. Organizujemy ogniska, wspólną Wigilię, Dzień Kobiet dla wszystkich mieszkanek Srebrnego Borku, zarówno małych, jak i dużych.

Ostatnio dużo się mówi o międzypokoleniowej wymianie doświadczeń. Czy Koło realizuje jakieś działania w tym zakresie?

Jak najbardziej. Członkowie naszego Koła są w różnym wieku, co pozwala na wymianę międzypokoleniową. Młodzi się uczą od starszych. Nasze dzieci bardzo chętnie uczestniczą w życiu koła np. przebierały się w dawne stroje do zdjęć konkursowych. Jeśli jest taka potrzeba, aby nam pomóc, to robią to z wielką przyjemnością i zaangażowaniem. Warto dodać, że organizujemy dla dzieci dużo imprez w remizie m.in. bal przebierańców, piżama party, wspólne oglądanie starych bajek z rzutnika.
Trzeba też wspomnieć o naszych starszych koleżankach, które wspierają nas swoim doświadczeniem. Dzielą się przepisami kulinarnymi, dawnymi sposobami przyrządzania różnych potraw i nawet czasem gdy chcemy coś zmienić, dorzucić od siebie, starsze koleżanki czuwają aby było tradycyjnie i wg starych receptur, bo inaczej potrawa się nie uda. Staramy się, żeby jednak ta tradycja była. Mamy w kole również młodzież z czego bardzo się cieszymy, gdyż w wielu sprawach związanych np. z komputerem bardzo nam pomagają.
A jeśli chodzi o stroje, to nie mamy takich tradycyjnych regionalnych. Np. na dożynki zakładamy lniane koszule i długie spódnice. Jednak na wyjazdy, mamy jednolite dla całego Koła t-shirty z napisem „Boróweczki”. Na bardziej oficjalne wystąpienia zakładamy białe koszule z pięknym haftem i czarne spódniczki.

Jak widzę, istnieje w Was silna potrzeba działania na rzecz społeczności lokalnej, chęć wyjścia z domu i integracja?

O tak, zdecydowanie! Kiedyś zrobiłyśmy taką żywą lekcję historii dla dzieci ze szkoły, okazało się, że temat bardzo zainteresował również dorosłych. Wystawa i pokazy trwały kilka dni, a nawet tygodni… Otóż stworzyłyśmy w naszej miejscowości taki mini skansen. Wyszukałyśmy w domach, garażach, piwnicach u siebie i u sąsiadów różnych staroci tj. stare kredensy, łóżka, szafy, stoły dębowe, chodniki, maglownice, tary, żelazka i umieściłyśmy je w remizie. Tematem prezentacji była dawna praca kobiet. Oprócz pracy w polu miały one również mnóstwo obowiązków domowych tj. pranie na tarze, ucieranie maku, ubijanie masła, wyrabianie chleba w dzieży. Nasze starsze koleżanki opowiadały jak to było kiedyś, jak tkało się dywany na krosnach. Muszę dodać, że krosna też mamy…

Przepraszam, że przerwę, wspomniała Pani o krosnach, co znaczy, że w rękodziele też się Panie dobrze czują?

My się po prostu uzupełniamy. Jedni wolą gotować, piec inni dekorować, wyklejać, robić różne rzeczy z drewna, papieru, bibuły czy nawet cementu.
Bardzo lubimy robić ozdoby świąteczne, bombki, choineczki, zajączki, palmy wielkanocne, wiązanki . Często również robimy przedstawienia i same układamy scenariusze. Naszym słabym punktem jest szycie, to u nas kuleje (śmiech).
…A wracając do opowieści o naszym mini skansenie to zgromadziłyśmy tak dużo tych ,,skarbów’’, że remiza nie była w stanie ich pomieścić. Wtedy przeniosłyśmy wszystko do starej szkoły. Jest to zabytkowy poniemiecki budynek, który niestety z każdym rokiem coraz bardziej niszczeje. Właśnie tam powstał mini skansen. Jednym z naszych ostatnich przedsięwzięć był filmik, na konkurs ,,Koło ARiMR w sercu wsi’’ (wygrałyśmy w woj. podlaskim). Część scen była kręcona właśnie tam, w czarno-białej scenerii, w białych strojach. Filmik przeszedł do następnego ogólnopolskiego etapu.
W miarę swoich możliwości staramy się również pomagać. W ostatnim czasie spotkało nas dużo szczęścia, wygrałyśmy kilka konkursów, więc postanowiłyśmy się tym szczęściem podzielić Brałyśmy udział w szlachetnej paczce, festynach, koncertach charytatywnych. Piekłyśmy np. ciasteczka dla dzieci i rodziców z oddziału onkologicznego w szpitalu w Białymstoku, a teraz bierzemy udział w akcji „o piernicz raka!” – pieczemy ciasteczka, pierniczki, przemiłe Panie ze szpitala potem je sprzedają i za zarobione pieniążki kupują wyprawki (m.in. piżamy) dla dzieciaków, które jadą na przeszczepy. Najnowsza nasza inicjatywa to włączenie się w akcję zbierania korków. Dostałyśmy taką wielką beczkę i nasi panowie z koła zrobili piękny, duży pojemnik, właśnie na korki. Pomalowałyśmy go w serduszka i postawimy pod remizą, wszyscy mieszkańcy naszej pięknej miejscowości będą wrzucać korki, potem przekażemy je na szczytny cel.
Cieszymy się, że do naszego Koła dołączają nowi członkowie, pracy starczy dla każdego, a na zabawę też znajdzie się czas. A jak mówi przysłowie ,,razem można więcej’’.

Rozmawiała Aleksandra Szymańska