Adwent to czas rozpoczynający nowy rok liturgiczny. W polskiej tradycji nazywano go także przedgodami bądź czterdziestnicą. W tym okresie nie można było urządzać wesel i zabaw, pić alkoholu oraz grać na instrumentach. Obowiązywał też post. W Kościołach odprawiano poranne msze zwane roratami lub jutrznią.

Adwent rozpoczynał w kościele nowy rok liturgiczny. Zaczynał się w pierwszą sobotę po św. Andrzeju. Na Podlasiu, północnych krańcach Mazowsza oraz Lubelszczyzny nadejście adwentu obwieszczano poprzez grę na ligawach – instrumentach w kształcie długiego drewnianego rogu. Rozchodzący się dźwięk przypominał głośne dudnienie i potrafił nieść się na odległość kilku kilometrów. Oskar Kolberg o ligawce jako instrumencie obrzędowym pisał: „Ligawki duże oprócz dawania sygnałów pasterskich na bydło, ostrzegania przed dzikimi zwierzętami na całym Podlasiu służyły także do otrąbywania Adwentu, były jakby symbolem trąby Archanioła, mającego zwiastować światu rychłe przyjście Zbawiciela. Podczas Adwentu lud wiejski co niedziela o godz. 4-tej rano wchodzi do Kościoła na roraty tak, że ledwie jedna osoba pozostaje w chacie na straży. Poprzez cały Adwent natomiast około godziny ósmej z wieczora wygrywają swe melodie parobcy na ligawkach wyrobionych z wierzbowego lub lipowego drzewa, rozłupanego a następnie wyżłobionego wewnątrz, wreszcie złożonego znów i oklejonego słomą. Nabitą jest ona obrączkami drewnianymi i ma z końca węższego bączek do zadęcia, chcąc mieć odgłos jej donośnym i przyjemnym kładą ligawkę w krypie do pojenia bydła i zamrażają. W czasie rorat przychodzą niektórzy z tymi ligawkami do Kościoła i grają na nich podczas Podniesienia i przy Mszy Świętej”. Tradycja gry na ligawkach zachowała się do dzisiaj. Od 1974 roku organizowany jest Ciechanowiecki Ogólnopolski Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich, który cieszy się dużym zainteresowaniem wśród miłośników tego instrumentu.

Sygnał ligawy oznajmiał, że należy zrezygnować z hucznych wesel i zabaw, bo nadszedł czas wyciszenia i pokuty. W środy, piątki i soboty obowiązywał post. Nie spożywano wówczas potraw mięsnych, a w niektórych rejonach rezygnowano nawet z nabiału. Starano się też unikać wszelkich używek takich jak alkohol i tytoń, nie noszono kolorowych ubrań i ozdób.

Przez cały okres trwania adwentu w kościołach katolickich odprawiane były poranne msze święte wotywne ku czci Najświętszej Marii Panny nazywane roratami, w których uczestniczyły całe rodziny. W drodze do kościoła śpiewano pieśni religijne. Niesiono też zapalone lampiony, które przywoływały na myśl biblijne panny czekające na nadejście Chrystusa z zebraną oliwą i lampami. Podczas mszy świętej zapalano wielką woskową świecę zwaną roratnicą lub roratką, która udekorowana błękitną wstążką symbolizowała Matkę Bożą. Oprócz roratki zapalało się także ustawione w specjalnym wieńcu cztery świece, które informowały o kolejnych niedzielach adwentu.

Dawniej po skończonym nabożeństwie, wracające z kościoła panny na wydaniu zaczepiały napotkanych mężczyzn i zalotnie wołały: roracie, roracie, jak na imię macie? Z odpowiedzi dowiadywały się, jak będzie miał na imię ich przyszły małżonek. Na wsi adwent był czasem swatania par, tzw. czasem swadziebnym.

W tym czasie nie wolno było wykonywać żadnych prac polowych, by nie „niepokoić ziemi”, ponieważ poruszona mogła nie wydać plonów. Mówią o tym przysłowia: „kto ziemię w adwent pruje, ta mu trzy lata choruje” oraz „w adwenta spoczywa ziemia święta”.

Długie jesienne wieczory sprzyjały spotkaniom towarzyskim. Kobiety zbierały się w domach na podskubki lub wieczorynki – wspólne darcie, pierza, lnu, konopi, łuskanie grochu, cerowanie zniszczonych ubrań lub po prostu rozmowy o nowinkach we wsi. Opowiadały też historie o czarownicach, demonach, topielcach i strzygach. Nierzadko pod okna izby, w której siedziały przybiegali kawalerowie i straszyli je. Zdarzało się też tak, że z wielkim krzykiem wpadali do izby i płatali różne figle. Podskubki niejednokrotnie zamieniały się w wesołą zabawę.

Czas adwentu poświęcano też na własnoręczne przygotowywanie ozdób świątecznych. Robiły to przede wszystkim dzieci, wykorzystując do tego celu bibułę, kawałki słomy, orzechy, jabłka i sreberka z cukierków, które skrzętnie zbierały przez cały rok. Mężczyźni naprawiali buty, strugali w drewnie lub zabierali się za konserwację sprzętu gospodarskiego. Rozpoczynały się też próby do przedstawień kolędniczych. Przygotowywano stroje i akcesoria do tych wystąpień. Na Pomorzu obchody kolędnicze zaczynano już w adwencie na znak, że Boże Narodzenie jest już blisko.

W dzień św. Łucji (13 grudnia) rozpoczynano bezpośrednie przygotowania do Bożego Narodzenia. Bielono wnętrza izb, bito świnie, mielono pszenicę. Gospodynie prały bieliznę, porządkowały obejścia i przygotowywały pożywienie na święta.

Adwent starano przeżyć się we wspólnocie. W czasie zaborów czytano na głos książki Henryka Sienkiewicza czy dramaty Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, by w ten sposób podtrzymać polskość. Dzieci i młodzież uczestniczyły w przygotowaniu jasełek i szopek.

Ostatnim dniem adwentu była Wigilia Bożego Narodzenia.

Tekst: Joanna Radziewicz

Źródła:

1. Błażejewska S.: Adwent w polskiej tradycji. https://www.polskieradio24.pl/
2. Adwent w tradycji ludowej. naludowo.pl
3. Kraczoń K. Adwentowe obrzędy i zwyczaje. kulturaludowa.pl
4. Fila A.: Święta Łucja dnia przyrzuca. Adwent w tradycji ludowej. biznesistyl.pl