Nieprzechodzenie pod drabiną, niesiadanie na rogu, odpukiwanie w niemalowane – przesądy towarzyszą nam na każdym kroku i w praktycznie każdej sytuacji. Zdarza się, że pewne zachowania stosujemy całkiem nieświadomie, tak bardzo głęboko są w nas zakorzenione. I nie ma lepszego dnia do rozmowy o przesądach niż taki dzień jak dziś, czyli 13-ty dzień miesiąca wypadający w piątek.

Przesądy są integralną częścią każdej kultury i dziedzictwem każdej cywilizacji. W ich przypadku nie ma większego znaczenia stopień rozwoju, wiara ani wykształcenie. Swoje przesądy mają plemiona afrykańskie i nie jesteśmy od nich wolni również my. Mimo rozwiniętej cywilizacji, edukacji i mnóstwa nowinek technologicznych zabobony trzymają się mocno i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Według badań ponad połowa Polaków wierzy w przesądy, a duża część tych, którzy nie wierzą nawet nieświadomie zachowuje się tak, jakby im te zabobony podpowiadały. Przesądnym zaklinaniem rzeczywistości jest choćby trzymanie kciuków za kogoś w trudnej sytuacji, a robi to właściwie każdy z nas.

Według definicji przesąd to bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumenty wiara w istnienie związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy pewnymi wydarzeniami. Słowo „zabobon” wywodzi się od bobonienia, czyli niewyraźnego, mrukliwego wypowiadania słów przez wróżbitów czy szamanów podczas obrzędów. Same przesądy jak i słowo powstały więc w czasach, gdy w społeczeństwach królowało myślenie magiczne. Są pozostałościami dawnych wierzeń i mimo, że pochodzą – wydawałoby się – z całkiem innego świata, świetnie się mają dziś w świecie nowoczesnym.

Zabobony towarzyszą nam na każdym kroku i są obecne przy praktycznie każdej czynności, którą wykonujemy – od wstawania z łóżka konkretną nogą, poprzez siadanie przy stole w odpowiednim miejscu, aż do zachowania się na ulicy. Mimo, że definicja mówi o ich bezpodstawności, u źródeł każdego z nich jak najbardziej leżały podstawy – całkiem logiczne w świecie, z którego pochodzą. Jednym z najpopularniejszych przesądów w naszej kulturze jest wiara w pechowość trzynastki – jest to tak mocno obecne, że istnieją nawet hotele, w których oficjalnie nie ma trzynastego piętra. Liczba 13 już w starożytnej Babilonii wprowadzała chaos i zamęt. W chrześcijaństwie kojarzona jest natomiast z trzynastym uczestnikiem Ostatniej Wieczerzy czyli Judaszem. To samo źródło ma wiara w pechowość „piątku trzynastego” – wszak to w piątek został ukrzyżowany Jezus. Przeciwieństwem pechowej trzynastki jest szczęśliwa siódemka. Cyfra ta ma bogatą symbolikę w wielu filozofiach. W wielu mitologiach była atrybutem bogów, w judaizmie kojarzona była z siedmioma archaniołami, a w Nowym Testamencie oznacza pełnię i doskonałość.

Bardzo popularne jest także przekonanie o pechu, którego przynosi rozbicie lustra. Wynika to z dawnej wiary, że odbicie w lustrze ma w sobie część człowieczej duszy i rozbicie tafli powoduje „rozbicie” człowieka. Z kolei dawny przesąd o niewitaniu się przez próg to skutek wiary w to, że próg to granica, która rozdziela dwa światy – ten domowy bezpieczny od tego groźnego na zewnątrz. Witanie przez próg mogło zaburzyć równowagę i spowodować przeniknięcie złych zewnętrznych mocy do domu. O sile tego zabobonu może świadczyć fakt, że dziś funkcjonuje on zarówno jako przesąd jak i zasada dobrego wychowania.

Oprócz sytuacji zwiastujących pecha, jest mnóstwo takich, które mają przynieść szczęście. Tu można przytoczyć podkowę wieszaną na drzwiach lub znalezienie czterolistnej koniczyny. Moc podkowy to tak naprawdę moc żelaza, z którego została wykonana i koni, dla których była przeznaczona. Pierwotnie miała odstraszać demony i związane z nimi czarownice, które bały się żelaza i czuły strach przed końmi – dlatego latały na miotłach. Z kolei wiara w szczęście związane z czterolistną koniczyną to nic innego jak zwykły rachunek prawdopodobieństwa – takie rośliny rzeczywiście mogą znaleźć tylko szczęściarze.

Nie tylko sytuacjom codziennym, ale też świętom i rytuałom towarzyszy współcześnie wiele przesądów. Do dziś zaręczone pary wolą brać ślub w miesiącu, który ma w nazwie literę „R”, pan młody nie może widzieć przed ślubem panny młodej w sukni, a kobiety na własny ślub starają się nie zakładać pereł, które są symbolami łez. Panny młode tak kompletują ubiór, aby mieć na sobie: coś białego – symbol czystości, coś niebieskiego co ma zapewnić wierność męża, coś pożyczonego – zapewniającego przychylność nowej rodziny, coś nowego, aby żyć z mężem w dostatku i coś starego, aby żyć w zgodzie ze swoją rodziną i pamiętać o swoich korzeniach.

Dużo zabobonów funkcjonuje w wielu krajach jednocześnie, ale są i takie, które są charakterystyczne tylko w niektórych miejscach. Na przykład we Włoszech najbardziej pechową liczbą jest siedemnastka, ponieważ zapisana cyframi rzymskimi może utworzyć napis „vixi” co znaczy „żyłem”. W Japonii natomiast wiele budynków nie ma czwartego piętra, a nawet czternastego, dwudziestego czwartego itp. Wszystko dlatego, że czwórkę wymawia się podobnie jak japońskie słowo „shi” oznaczające śmierć.

Przesądów – zarówno tych wspólnych jak i obecnych tylko w niektórych regionach jest bardzo dużo. Nie sposób ich wszystkich wymienić i opisać. Pomimo rozwoju nauki i technologii odsetek wierzących w nie osób jest całkiem spory w każdym społeczeństwie. Widać więc, że myślenie magiczne i dziś ma się dobrze. Co charakterystyczne – znacznie więcej osób wierzy w to co ma przynosić pecha niż w moc zwiastunów szczęścia. Bez względu na to co myślimy o zabobonach, warto je znać i sobie je uświadamiać, bo stanowią ważny element naszego dziedzictwa kulturowego i choćby w formie przysłów czy niepisanych zasad – wpływają na prawie każdy aspekt naszego życia.

Tekst: Magdalena Trzaska