W Polsce rzadko się o nim pamięta – jeśli jest wspominany to głównie w związku z młodszym bratem. Inaczej jest na Dalekim Wschodzie – tam uznawany jest za bohatera narodowego i stawia mu się pomniki. W Jużno-Sachalińsku powstał nawet instytut mający na celu rozpowszechnianie jego osiągnięć naukowych. Bronisław Piłsudskiod wielu lat próbuje wyjść z cienia brata i choć jego działalność jest godna upamiętniania – wciąż nie do końca mu się to udaje.

Był rok starszy od swojego sławnego brata. Urodził się 2 listopada 1866 r. Jego życie stanowi gotowy materiał na film, choć na początku nic na to nie wskazywało. Chciał być prawnikiem, w 1886 rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Petersburgu. Początkowo, tak jak brat brał czynny udział w życiu politycznym i w walce z caratem. Wstąpił do organizacji Narodna Wola, w której to działał wspólnie ze starszym bratem Lenina Aleksandrem Uljanowem i razem z nim przygotowywał zamach na Cata Aleksandra III.  Obaj zostali za to aresztowani i otrzymali wyroki śmierci. Jego współpracownik został powieszony, ale dzięki temu, że w przemowie sądowej wziął praktycznie całą winę na siebie, Bronisławowi zamieniono wyrok na 15 lat katorgi. Tak znalazł się na Sachalinie, z którym był potem związany przez większą część swojego życia.

Od początku pobytu na tych obcych ziemiach angażował się w życie tubylców. Ze względu na swój młody wiek i dobry kontakt z dziećmi został nauczycielem. Z czasem zaczął pełnić także funkcje administracyjne, prowadził także badania meteorologiczne. Punktem zwrotnym w jego karierze było spotkanie z rosyjskim etnografem Lwem Szternbergiem, który badał na wyspie miejscowe plemiona. Piłsudski został jego współpracownikiem. Później kontynuował badania nad ludem Ajnów razem z Wacławem Sieroszewskim. Z wyprawy na wsypę Hokkaido przywiózł zapisane na 100 woskowych wałkach dźwięki mowy i śpiewu Ajnów.

Bronisław także prywatnie mocno związał się z plemieniem, które badał. Po odzyskaniu wolności pozostał wśród nich. Uczył ich, leczył i założył dla nich szkołę. Był też ich przedstawicielem w kontaktach z władzami. Około roku 1903 w miejscowym obrządku poślubił kobietę z plemienia Ajnów – Shinhinchou. Miał z nią dwoje dzieci – syna i córkę, której nawet nie zdążył poznać. W 1905 wyjechał do Japonii. Ponieważ w kulturze Ajnów kobietom nie wolno jest opuszczać wioski, rodzina nie mogła mu towarzyszyć. Pobyt w Japonii zaowocował znajomością z pisarzem i poetą ShimeiemFutabateiem i założeniem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Japońskiej.

Z Japonii przez Stany Zjednoczone wrócił do kraju. Chciał wykorzystać swoją wiedzę i zostać nauczycielem akademickim jednak okazało się, że brakuje mu do tego formalnego wykształcenia i stopnia naukowego. Szukając na siebie pomysłu znalazł się w Zakopanem, gdzie znów zaczął prowadzić życie badacza. Badał gwarę góralską, spisywał pieśni, rysował i opisywał sprzęty i ubiory. Zajmował się też skupowaniem eksponatów dla Muzeum Tatrzańskiego i miał duży wkład w wydanie pierwszego numeru „Rocznika Podhalańskiego”.

Po wybuchu I wojny światowej wyjechał do Szwajcarii jako emisariusz Naczelnego Komitetu Narodowego. W roku 1917 znalazł się w Paryżu. 17 maja 1917 roku wyłowiono jego ciało z Sekwany. Władze uznały to za śmierć samobójczą choć do dziś wiele osób poddaje to w wątpliwość i szuka innych wyjaśnień – które ze względu na nazwisko i brata łatwo nasuwają się na myśl.

Bronisław Piłsudski do dziś nie jest w Polsce nawet w połowie tak znany jak jego brat, ale na drugim końcu świata jest bohaterem. Ajnowie zawsze byli zagadką dla badaczy. Oprócz Rosjan byli jedynym ludem niemongoidalnym na zamieszkanych przez siebie terenach. Wyróżniali się wyglądem – sam Piłsudski nazywał ich „włochatymi ludźmi”. Ich język nie należy z kolei do żadnej znanej grupy językowej i nie ma odpowiednika, przez co był narażony na całkowite wymarcie. Dzięki swoim badaniom, tłumaczeniem słów z ich języka i zapisom fonograficznym mowy i pieśni, Bronisław przyczynił się do zachowania przez nich tożsamości kulturowej. Nie badał ich z zewnątrz, ale przez swoje podejście i zaangażowanie stał się jednym z nich. Obwołali go nawet w pewnym momencie swoim królem. Choćby przez to śmiało może stawać w szranki ze swoim bratem, który wszak był „jedynie” naczelnikiem.

Tekst: Magdalena Trzaska

 

Źródła: www.ciekawostkihistoryczne.pl

www.dzieje.pl

www.tytus.edu.pl