O tradycjach, wierzeniach i zwyczajach na współczesnej polskiej wsi w programie „Poranne Fakty”, w TVP Wrocław, opowiadała pani Elżbieta Osińska-Kassa, kierownik Wydziału Kultury Wsi w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi. Rozmowa z redaktorem Piotrem Kaszuwarą miała na celu rozpropagowanie konkursu Instytutu pt. „Ukryte w słowach”.

Prowadzący program był ciekaw co polska wieś ma do zaoferowania mieszkańcom miast, którzy zamierzają się tam przenieść na stałe, jak i tym, którzy odwiedzają ją tylko sporadycznie. – Polska wieś jest bardzo zróżnicowana, w zależności od regionu. Ludzie jeżdżą na wieś głównie do gospodarstw agroturystycznych czy zagród edukacyjnych. Tam chcą oglądać wieś jakiej są spragnieni. Dla wielu z nich wstawanie wraz ze słońcem czy pierwszym pianiem koguta nie jest żadnym problemem, co raczej nie zdarza się w mieście. Świadczą o tym zdjęcia i relacje jakie nadeszły na nasz letni konkurs „Odpoczywaj na wsi”. To dokumentacja odkrywania wsi na nowo – powiedziała Elżbieta Osińska-Kassa.

Wątek odkrywania wsi podjął redaktor Piotr Kaszuwara i zapytał o zmiany jakie zaszły na polskiej wsi od czasów Oskara Kolberga – dziewiętnastowiecznego badacza i etnografa. – Wieś Oskara Kolberga i wieś współczesna to jak zderzenie dwóch światów. Dzisiejszej wsi Kolberg w żadnej mierze by nie poznał. Za jego czasów wieś była o wiele bardziej jednolita. Natomiast wielka migracja po II wojnie światowej sprawiła, że przemieszały się regiony, głównie ze wschodu na zachód. I tu powstały enklawy nowej wiejskiej kultury, jeszcze nie do końca zbadanej. Te zaś zwyczaje, które były popularne za czasów Oskara Kolberga całkiem zanikły i odradzają się dzisiaj w zupełnie nowej formie. Także i dziś Kolberg miałby co badać na polskiej wsi – stwierdziła przedstawicielka Instytutu.

Barwną pointą rozmowy była opowieść o podlaskich czarownicach czyli szeptuchach. – Na Podlasiu przetrwało wiele starodawnych wierzeń i zwyczajów, a pośród nich szeptuchy. Według najnowszych badań jest ich około 30. Nie jest łatwo zostać szeptuchą. Jest to swego rodzaju magia i mieszanina wierzeń przekazywana z pokolenia na pokolenie, z matki na córkę. Z całej Polski i Europy zjeżdżają się ludzie na Podlasie, aby się spotkać z taką szeptuchą, aby się leczyć czy zaprogramować dalsze swoje życie. Szeptuchy do głównie kobiety wyznania prawosławnego, choć oficjalna Cerkiew odcina się od ich działalności. Ale obyczaje i zwyczaje ludu często biegły obok albo były trochę w kontrze do religii prawosławnej i katolickiej, niejednokrotnie krytykowane z ambony w cerkwi, jak i w kościele – podkreśliła Osińska-Kassa.

Cały materiał można obejrzeć pod adresem:
https://wroclaw.tvp.pl/50535677/28102020
45 minuta i 30 sekundzie

Tekst: Rafał Karpiński
Red. Aleksandra Szymańska