1 września 2020 roku na rynku księgarskim pojawiła się najnowsza książka o Marii Skłodowskiej-Curie pióra Tomasza Pospiesznego pt. „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce”. Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi objął nad nią swój patronat i mocno wspiera popularyzację wiedzy o najsławniejszej polskiej noblistce.

Co wspólnego ma instytucja zajmująca się kulturą ludową z odkryciem radu i polonu? Niby nic, a jednak bardzo dużo. To właśnie w tym budynku, w którym obecnie znajduje się siedziba Instytutu, w latach 1884–1886 Maria Skłodowska stawiała swoje pierwsze poważne kroki naukowe w dziedzinie fizyki i chemii. To tu wszystko się zaczęło.

Próg ówczesnego Muzeum Przemysłu i Rolnictwa Maria Skłodowska przekroczyła w roku 1890. Przez kolejnych kilkanaście miesięcy w zorganizowanej w muzeum pracowni fizycznej, pod kierunkiem profesorów Józefa Boguckiego (prywatnie kuzyna Skłodowskiej, a oficjalnie asystenta Dmitrija Mendelejewa) i Napoleona Milicera młoda studentka zgłębiała tajniki analizy chemicznej. Tu także poznawała tajniki pracy w laboratorium i samodzielnego przeprowadzania doświadczeń oraz badań naukowych. Ta część nauki tak ją wciągnęła, że spędzała w laboratorium długie wieczorne godziny i dni wolne od zajęć. Tak sama wspominała ten okres:
„Zazwyczaj szłam tam dopiero wieczorem, po kolacji, albo też w niedzielę. Na ogół zresztą zostawiano mnie samej sobie, próbowałam więc przerabiać doświadczenia, opisane w moich podręcznikach fizyki i chemii. Wyniki bywały nieraz zupełnie niespodziewane… Od czasu do czasu pomyślny rezultat podniecał moją uwagę i wiarę we własne siły, kiedy indziej pogrążałam się w czarnej rozpaczy z powodu niepowodzeń i szkód wywołanych przez mój brak doświadczenia”.


Jak widać początki wielkiej kariery naukowej nie były proste, a postępy przychodziły z trudem i powoli. Tu także uwidoczniły się te cechy Marii, jak upór i determinacja w dążeniu do celu, które obok wybitnego talentu i pracowitości, w przyszłości doprowadziły ją do podwójnej Nagrody Nobla. Nie byłoby jednak tego bez nauki w ówczesnym Muzeum Przemysłu i Rolnictwa:
„Gdyby mnie w Warszawie dobrze nie nauczyli analizy, profesor Napoleon Milicer i jego asystent doktor Kossakowski, nie wydzieliłabym radu” – napisała we wspomnieniach.

Prof. Tomasz Pospieszny (fot. Hanna Koenig)

Książka „Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce” to pasjonująca biografia uczonej napisana przez naukowca i to z tej samej dziedziny. Profesor Tomasz Pospieszny, autor książki, sam o sobie mówi, że chemikiem został właśnie dzięki postaci Marii Skłodowskiej-Curie.
W wywiadzie dla Polskiego Radia Kraków wyznał: Jestem zakochany w jej osobowości i zaangażowaniu. Jak nie zakochać się w takiej kobiecie?

Prof. Pospieszny pisze nie tylko o wybitnych osiągnięciach związanych z odkryciem radu i polonu, ale i o wywalczeniu przez uczoną miejsca we francuskiej i co za tym idzie światowej nauce. Było to nie lada ewenementem w przypadku kobiety na początku XX wieku, w rzeczywistości opanowanej niemal całkowicie przez mężczyzn. I tu autor zwraca uwagę na pewien paradoks. W cieniu sławy Marii Skłodowskiej-Curie pozostaje jej mąż, a jednocześnie wybitny naukowiec, który wraz z bratem położył podwaliny pod badania w dziedzinie magnetyzmu. Gdyby nie on, to nie wiadomo czy Maria otrzymałaby nagrodę w 1903 roku. Widząc pierwsze efekty badań żony, sam porzucił własne badania i wsparł jej wysiłki. Także dzięki jego determinacji i zaangażowaniu Maria została uhonorowana najwyższą nagrodą. Tomasz Pospieszny pisze o wielkiej miłości Marii do swojego męża, sięgając do intymnych zapisków dziennika m.in. z okresu żałoby po tragicznym wypadku Piotra.


Autor nie omija kontrowersyjnych wydarzeń z życia swojej bohaterki. Pisze na przykład o skandalu jaki wywołał romans Marii z o wiele młodszym, żonatym naukowcem Paulem Langevinem, który nagłośniony przez prasę, mógł ją kosztować nie przyznanie drugiej Nagrody Nobla.


W książce jest wiele nie tylko o samej Marii Skłodowskiej-Curie ale i o jej córkach. Jedna z nich poszła w ślady matki i wraz z mężem również sięgnęła po noblowskie laury. Druga napisała najlepszą biografię swojej matki.
Smaczkiem książki jest wstęp napisany przez dr. Piotra Chrząstowskiego – prawnuka Marii Skłodowskiej-Curie oraz udostępnione przez niego do publikacji zdjęcia z archiwum rodziny.

Tekst: Rafał Karpiński
Red. Aleksandra Szymańska