KGW „Zdolne Babki” skupia 4 miejscowości z gminy Turośń Kościelna – Turośń Dolną, Bojary, Stoczki i Piećki. Choć powstało dopiero w lutym 2020 roku działa już bardzo aktywnie, a jego członkinie wciąż mają nowe pomysły, które z wielkim zapałem wprowadzają w życie. Do Koła należy aż 46 pań, w różnym wieku, co pozwala na wymianę międzypokoleniową. Młodzi się uczą od starszych, a starsi stają się bardziej otwarci. Głównym motywem powołania Koła była potrzeba działania na rzecz społeczności lokalnej, chęć wyjścia z domu i integracja osób w różnym wieku. Jak na razie ta idea sprawdza się w stu procentach, bo „Zdolne babki” to naprawdę zgrana ekipa.

Co Panie skłoniło żeby wziąć udział w inicjatywie Tradycyjna Gęsina Wiejska? Czy mają Panie doświadczenie w chowie gęsi?
Pięć członkiń Koła chowa już gąski oraz różnego rodzaju ptactwo ozdobne, więc były bardzo zainteresowane tą akcją. W ramach inicjatywy otrzymałyśmy 75 sztuk, które zamieszkały w trzech różnych gospodarstwach. Chowają się dobrze, mają wolny wybieg, stały dostęp do zielonki. Niczego im nie brakuje.

Przyrządzały już Panie jakieś dania z gęsiny?
Nie mamy jeszcze bogatego doświadczenia w tej kwestii, chociaż niektóre z nas robiły już jakieś dania z gęsiny (Mówi 1). Ja piekę co roku gęś na święta (Mówi 2). Mam sprawdzony przepis od teściowej, bo ona hodowała gęsi, więc te ptaki były obecne w mojej rodzinie. Przepis jest prosty, aczkolwiek dość pracochłonny. Pieprz, sól, majeranek, jabłko lub żurawina, czosnek. To naprawdę nie jest skomplikowane, a mięso jest przepyszne. Oprawianie gęsi jest już dużo trudniejsze. W przypadku gęsi właściwie każdą część można do czegoś wykorzystać, więc polecam.

„Zdolne babki” to stosunkowo „młode” Koło. Udało się już zrealizować jakieś działania?
O tak! Działamy bardzo prężnie. Zaczęłyśmy od szycia maseczek na początku pandemii. Robiłyśmy to ponad miesiąc. Panie zakupiły maszyny. Rozdawałyśmy te maseczki do domu opieki, domu dziecka, w ogóle wszystkim potrzebującym mieszkańcom w naszej okolicy. Ta akcja była dla nas nie tylko formą pomocy, ale i okazją do wspólnego spędzania czasu. Ułożyłyśmy nawet własną piosenkę (piosenka jest dostępna na profilu facebookowym Koła).

To bardzo dobry początek. A jakieś inne akcje udało się przeprowadzić, mimo trudnych warunków związanych z pandemią?
Szyjąc te maseczki stwierdziłyśmy, że przyozdobimy przydrożne krzyże, odświeżymy je. Uszyłyśmy nowe flagi, proporczyki. Starsze panie zajęły się zdobieniem i były bardzo szczęśliwe z tego powodu. Teraz zaczęłyśmy kultywować bramy weselne. To jest hit (zdjęcia na facebooku). Na początku niektórzy uważali, że to wstyd robić taką bramę. Teraz wszyscy są zachwyceni, jest święto we wsi, wszyscy przychodzą by nas oglądać.

Wspominały Panie, że głównym motywem powołania Koła była potrzeba integracji społeczności lokalnej. Chyba się udało…
Mamy wrażenie, że dzięki nam wszystkie miejscowości się integrują, wszyscy nas znają, a działamy zaledwie od kilku miesięcy. Dla najmłodszych zorganizowałyśmy Dzień Dziecka. Udało nam się zdobyć sponsorów, więc wszystkie atrakcje były za darmo – zjeżdżalnia, animatorzy. Było ognisko z kiełbaskami, przygotowałyśmy wypieki. To było naprawdę duże wydarzenie. Wzięłyśmy też udział w kiermaszu charytatywnym „Dla Hani” w ramach akcji #GaszynChallenge. Dziewczynka choruje na rdzeniowy zanik mięśni i potrzebuje środków na leczenie. Upiekłyśmy ciasta, w sumie było ich chyba ponad 20. Zebrałyśmy ponad 7 tys. zł. Cel szczytny i takie cele właśnie lubimy.

Bardzo piękny cel. Gratulujemy, chociaż mamy wrażenie, że to jeszcze nie wszystko…
Teraz ruszamy z nowym projektem. Dostałyśmy dofinansowanie 9100 zł na zakup maszyn, które wykorzystamy do przeprowadzenia warsztatów z szycia z wykorzystaniem starych tkanin. Będziemy szyły fartuszki i poszewki na poduszki. Poza tym dostałyśmy fundusze z gminy na organizację wyjazdu dla osób starszych i dzieci do Ziołowego Zakątka w Korycinach, w ramach projektu przeciwdziałającego wykluczeniu i alkoholizmowi. Zrobiłyśmy też ognisko integracyjne dla członkiń. Wzięłyśmy udział w warsztatach tkaniny wybieranej tzw. perebory w ramach projektu “Podlaskie Sploty”. Szkoliłyśmy się pod okiem znakomitej mistrzyni pani Ireny Ignaciuk. Uczestniczyłyśmy w I Festiwalu Tkactwa “Ofensywa Splotów”, których organizatorem był Podlaski Instytut Kultury.

Koło ma swoje miejsce spotkań, swoją bazę, w której powstają te wszystkie wspaniałe inicjatywy?
Tak. Mamy swoją świetlicę. Dostałyśmy grant z Programu Odnowy Wsi Województwa Podlaskiego na realizację zadania pn. „Działamy lokalnie, działamy regionalnie – zakup wyposażenia świetlicy w Turośni Dolnej”, którego celem jest zwiększenie aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym mieszkańców sołectw Turośń Dolna, Piećki, Stoczki zrzeszonych w Kole Gospodyń Wiejskich Turośń Dolna i OSP Turośń Dolna. Mamy wiec pole do popisu…

Podziwiamy Pań entuzjazm i zaangażowanie i życzymy dalszych sukcesów.

Rozmawiały: Joanna Szymańska-Radziewicz i Aleksandra Szymańska.